Tylko 5 niezbędników! Wiem, że to niewiele, bo listy te są zazwyczaj znacznie dłuższe, ale moja lista nie jest stworzona z myślą o wycieczkach outdoorowych stąd zaledwie kilka niezbędnych rzeczy. Lista pakowania zawsze zależy od tego, gdzie się jedzie, czy do tropików czy na Syberię, pod namiot czy do ekskluzywnego hotelu, ale poniższe rzeczy są dla mnie uniwersalne i zabrałabym je ze sobą wszędzie, niezależnie od kierunku wyprawy.

Mini-żelazko

Nienawidzę prasować ubrań, ale jeszcze bardziej nienawidzę niewyprasowanych ubrań, a nieważne jakbym poukładała je w walizce zawsze wyciagnę je pomięte. Niby w hotelach są do dyspozycji żelazka, ale różnie z tym bywa, bo albo ktoś inny aktualnie wypożyczył albo strach podłączać je do kontaktu, bo grozi wybiciem korków (raz tak mi się zdarzyło w jednym z amsterdamskich hoteli) dlatego zawsze pakuję do walizki moje mini-żelazko, które wszędzie się zmieści, jest wygodne i wiem, że jest bezpieczne w użyciu 😉

Przenośna ładowarka

Ponieważ nie ma nic gorszego niż rozładowany telefon, zwłaszcza jeżeli służy także jako aparat. A kiedy służy jako aparat to bateria oczywiście zużywa się znacznie szybciej. Poza tym korzystam czasami z nawigacji, co również jest cudownym pożeraczem baterii, dlatego przenośna ładowarka jest dla mnie niezbędna.

Organizery do walizki

Zobaczyłam takie organizery kiedyś przypadkiem w sklepie i pomyślałam, a kupię, bo akurat były w promocji. Muszę przyznać, że od tego momentu nie wyobrażam sobie pakowania bez nich. Cudowne w całej swojej prostocie! W końcu w mojej walizce jest porządek przez cały urlop (nie zawsze wypakowuje całą walizkę, szczególnie jeżeli jadę na kilka dni, a nawet jeśli wypakowuję to i tak ubrania pozostawiam w ogranizerach) wiem, co gdzie mam i dzięki temu mam też więcej miejsca!

Wodoodporne etui na telefon

Kupiłam sobie takie na wypad do Nepalu, ponieważ jechałam tam na pięć minut przed porą monsunową i pomyślałam, że “w razie gdyby nadeszły nieznośne ulewy” (nie nadeszły), ale takie etui przydaje się zawsze podczas każdej podróży i nie tylko. Czasami ukrywam w nim mój telefon także w Holandii, bo cóż, deszcz to nieodlączny element holenderskiego krajobrazu.

Stopery do uszu

Zabieram je zawsze ze sobą, bo po pierwsze nie ma chyba nic gorszego niż trafić na nieustannie płaczące dziecko w samolocie. Żeby nie było: nie jest to żadna złośliwa aluzja w stronę rodziców ani dzieci, bo w większości przypadków nie jest to wina rodziców, że ich niemowlęta krzyczą w niebogłosy i wiem, że oni także robią wszystko, żeby dziecko uspokoić, jednakże nie jest przyjemnością mimowolne słuchanie tych wrzasków.

Po drugie, cóż, nie śpię w pięciogwiazdkowych hotelach z dźwiękoszczelnymi ścianami, dlatego noce w hotelach bywają różne, nie zawsze spokojne. Czasem słychać wszystko co dzieje się za ścianą czy na ulicy, a niewiele rzeczy potrafi mnie tak bardzo irytować jak pierwsza noc urlopowa- nieprzespana. Oczywiście im jestem starsza tym bardziej hałas mi przeszkadza. Z tego co pamiętam, kiedyś nie miałam większego problemu z huczną imprezą za ścianą.

PS

Nie mam w zwyczaju pakowania się z listą. Na ogół wiem co mam ze sobą zabrać i zawsze pakuję się dzień przed wyjazdem. Listę robię jedynie dla rzeczy, które muszę spakować następnego dnia, tuż przed wyjściem na lotnisko (np.ładowarkę do telefonu, bo przecież wszyscy ładujemy smartfony nocą).

Macie swoją listę niezbędnych rzeczy, które zabieracie w podróż? Jest coś,co dodalibyście do powyższej listy?

No Comments

Dodaj komentarz