Wierzę, że znajdę kiedyś takie miejsce na ziemi, gdzie wszystko będzie idealne i nie znajdę tam ani jednej rzeczy, która by w minimalnym stopniu mnie irytowała. Jest to oczywiście kwestia gustu i indywidualnych potrzeb. Póki co, intensywnie poszukuję takiego miejsca, gdzie będę mogła cieszyć się niekończącą się idyllą, a w międzyczasie powiem wam dlaczego nie jest to Holandia.

Pogoda

Holandia leży nad Morzem Północnym i ma to, oprócz zalet nadmorskiego klimatu, też trochę wad. Jest zachmurzona, wietrzna i deszczowa przez większość dni w roku. Niestety. To jest ogromny minus, gdyż ja uwielbiam piękną pogodę, lato i słońce, którego naprawdę tutaj brakuje. Bez parasola lepiej nie ruszać się z domu, bo nawet jeśli niebo w danym momencie jest bezchmurne, nie oznacza to bynajmniej, że taki stan utrzyma się przez cały dzień; jest wręcz małe prawdopodobieństwo, że będzie można bezkarnie podziwiać błękitne niebo.

Na całe szczęście temperatury w zimie nie są niskie, prawie nigdy nie sypie śnieg. Pada za to deszcz i zawsze jest trochę zminiej niż wskazuje termometr. Przykładowo jeżeli słupek rtęci dobija do 3 stopni to odczuwalna jest -1. Jeżeli do tego wieje wiatr to mam nieraz wrażenie, że jest conajmniej -5.

Lato jest zawsze chłodne i , po raz kolejny dodam, deszczowe. Temperatury wahają się między 17 a 21 stopni Celcjusza. W ciągu lata zdarzają się upalne dni, ale jest ich zaledwie kilka, może 6, może 8. Jednak z powodu dużej wilgotności upały są bardzo nieznośne, ale i tak lepsze niż deszcz połączony z wiatrem, który jest niezawodnym pogromcą parasoli. Wszystkich. Bez wyjątku.

Optymistycznie koncząc ten wątek muszę przyznać, że jesień tego roku jest tutaj nadzwyczaj piękna . Jak nigdy.

Ceny

Zawsze kiedy jestem w Niemczech, w jakimkolwiek sklepie, wpatruję się w ceny sprawdzając, czy aby na pewno znajdują się pod odpowiednimi produktami. Dokładnie te same produkty w Holandii są droższe i to nieraz cena wyższa jest o kilka euro.

Życie w Holandii kosztuje całkiem sporo. Żywność jest droga. Na upartego można oszczędzać, jednak jeżeli chcesz się zdrowo odżywiać i wiesz, że na chlebie z dżemem i z masłem orzechowym nie pociągniesz za długo musisz liczyć się z tygodniowymi wydatkami na jedzenie około 80-100 euro. Tylko na jedzenie. A przecież nie samym chlebem żyje człowiek. Czy jakoś tak.

Szczęściarze, którzy mieszkają blisko granicy z Niemcami jeżdżą tam na zakupy, ci, którzy pracują blisko granicy wolą wynajmować mieszkanie w Niemczech, bo dzięki temu można trochę zaoszczędzić.

Jeśli już jesteśmy przy wynajmie mieszkania to, jak wszędzie, wszystko zależy od lokalizacji; na południu są one tańsze niż na północy Holandii. Jednak jest różnica jeśli w Niemczech jesteś w stanie blisko centrum dużego miasta wynająć kawalerkę za 500 euro, a za taką kwotę pod Amsterdamem możesz co najwyżej wynająć pokój. Za studio tutaj musisz zapłacić conajmniej 800 euro. Plus rachunki. Taki standard.

Nastawienie do imigrantów

Będąc w Holandii pamiętaj jedną złotą zasadę. Sami Holendrzy mogą narzekać, wyklinać na beznadziejną holederską pogodę, ale ty, jako obcokrajowiec, nie masz prawa. Jeżeli jednak przez nieuwagę, zapomnienie, pomyłkę, przypadek skomentujesz nakurwiający od rana deszcz połączony z wiatrem, który urywa łeb wiedz, że usłyszysz,: „jeśli ci się tu nie podoba, to wracaj do swojego kraju”.

Poza tym, o tym pisałam już ostatnio(kto nie czytał kliknąć tutaj), że Holendrzy nie przepadają za obcokrajowcami. Wielu z nich swoją antypatię i niechęć lubi demonstrować.

Trzeba im jednak przyznać, że na większym forum są mistrzami poprawności politycznej, ksenofobia i nacjonalizm ujawniają się podczas rozmów w mniejszym gronie, czy też face to face kiedy nikt ich nie słyszy więc mogą bez skrępowania manifestować swoją małą nienawiść. Cóż, nikt nie jest idealny. W Polsce pod tym względem jest dużo gorzej.

Agencje pracy tymczasowej

Jeżeli jesteś zatrudniony bezpośrednio w danej firmie, prawo pracy jest naprawde bardzo przyjazne dla pracowników( o tym szczegółowo napiszę w zaletach Holandii) Jednak problemem jest fakt, że prawie niemal zawsze zaczynasz pracować przez agencję pracy. A takimi agnencjami bywa różnie. Jeżeli nie masz za dużo szczęścia możesz nawet latami tułać się od jednej do drugiej z zerowymi korzyściami dla ciebie jako pracownika tymczasowego. Nie masz gwarantowanych godzin, możesz być zwolniony w każdej chwili bez zbędnych tłumaczeń. Byłam świadkiem kilku sytuacji, kiedy ktoś w środku dnia został poinformowany, że może iść do domu i już nie wracać. Dziś pracjesz, jutro jesteś na bruku (jak to śpiewał T. Love). Notabene, zawsze takie sytuacje dotyczyły obcokrajowców. Takie traktowanie, bez wątpienia, świadczy o braku szacunku pracodawcy względem pracownika, ale jeżeli ktoś jest zdziwiony takim zachowaniem odsyłam do punktu wyżej.

Którtko mówiąc z tymczasowymi agncjami pracy jest dużo krętacwa, zero korzyści. Wiele z nich „oferuje” pracownikom tymczasowym kontrakt na okres jednego tygodnia, który automatycznie się przedłuża. Przedłuża się dopóki nie zachorujesz, bo jeżeli rozłoży cię choroba to wówczas zostajesz bezrobotnym, ale tylko do czasu aż odzyskasz siły i będziesz mógł wrócić do pracy. Chorobowe jest płatne tylko 70% i to dopiero od trzeciego dnia. Bardzo często zdarza się, że cięzżo cokolwiek z agencją załatwić, dodzwonić się, uzyskać informacje, których udzielanie jest ich zasranym obowiązkiem, bo za to im płacą. A przynajmniej tak być powinno, a nie jest.

Pamiętaj to ty jesteś dla nich, a nie odwrotnie.

Jedzenie

Nigdzie na świecie nie skosztujesz tak dobrych serów jak w Holandii. Są naprawdę przepyszne, wszystkie. Każdy ma wyjątkowy, niepowtarzalny smak. Jedzenie ich jest czystą przejemnością i rozkoszą dla podniebienia. I to tyle z dobrego jedzenia. Jeżeli zaś chcesz zrobić sobie kanapkę z serem to chleb psuje cały smak. Jedyny jadalny chleb to taki prosto z piekarni, wypiekany na miesjcu. Chleb z supermarketu w dotyku przypomina gąbkę, a w samku ani trochę nie przypomina chleba. Możesz wrzucić go do chlebaka, zapomnieć o nim, po tygodniu będzie jak „świeży”. To trochę tak jak frytki z Mc Donald’s. Chociaż w przypadku supermarketowego chleba już po dwóch tygodniach pleśnieje(!)

Wędliny nafaszerowane są chemią i nieraz zerkając na skład szybko przechodzi mi ochota na kanapkę z szynką czy plasterek kiełbasy, a nawet jeśli czasem miewam chwilę słabości to już po skosztowaniu niewielkiej ilości obiecuję sobie, że drugi raz tego przestępstwa nie popełnię.

Jeśli chodzi o owoce i warzywa to czasami jeśli nie widzisz, że jesz pomidora to możesz mieć problem z weryfikacją danego owocu czy warzywa jedynie na podstawie smaku. Te z naklejką „bio” smakują lepiej. Dobrze, że jest alternatywa. Nie tylko w postaci naklejek „bio” (to wiąże się z większymi wydatkami), ale także turekich sklepów , targów i bazarów.

Koniec końców wszystko da się przełknąć. Gorzej z trawieniem.

PS Holandia ma także dużo zalet, o których, dla równowagi, opowiem już wkrótce.

4 komentarze

  • Karolina 10 listopada 2015 at 10:26

    Haha pogoda chyba najgorsza 🙂

    Reply
    • malvibee 10 listopada 2015 at 10:47

      Oj tak, bywa naprawde męcząca;)

      Reply
  • Justyna Sekuła 12 listopada 2015 at 01:23

    A co z mąką, jak jej jakość? Mają drożdże w sklepach? Ostatnio wróciłam do pieczenia chleba i jestem zachwycona – żaden ze sklepu nie smakuje tak, jak ten domowy. Robi się niemal sam, tylko trzeba pilnować, żeby się nie sfajczył 🙂

    Reply
    • malvibee 12 listopada 2015 at 01:42

      Pamietam smak chleba, ktory piekla moja babcia. Faktycznie nie da sie go porownac z zadnym innym. Nawet chleb kupiony w piekarni, wypiekany na miejscu, jeszcze cieply od rozgrzanego pieca nie dorownuje smakiem temu domowemu. Justyna zainspirowalas mnie:) wprawdzie chleba nigdy pieklam, ale mysle, ze moj debiutancki chleb i tak bedzie lepiej smakowal niz holenderska gabka;)

      Reply

Leave a Comment