Kilka podstawowych informacji, które mogą okazać się przydatne, a być może nawet pomogą uniknąć nieporozumień. Niektóre z nich dla wielu mogą brzmieć trochę absurdalnie, biorąc chociażby pod uwagę fakt, że my, Polacy, uważani jesteśmy za bardzo gościnnych i nieraz na siłę zaciągamy gości do stołu i kładziemy talerz pod nosem, pomimo, że ktoś przysięga się, że przed chwilą jadł obiad.

1.Nigdy nie wpadaj z niezapowiedzianą wizytą

Holendrzy zawsze najpierw umawiają się na spotkanie, robią “afspraak” zanim kogoś odwiedzą. Nieważne czy wpadasz z wizytą do najlepszego przyjaciela, rodziny, rodziców, rodzeństwa zawsze najpierw musisz się zapowiedzieć i ustalić termin wizyty. Jeżeli przykładowo zapytasz, czy możesz dzisiaj wpaść z wiztyą i usłyszysz: ” sorry, ale może innym razem” to nie ma się co obrażać. Taka odpowiedź nie oznacza, tego, że są niegrzeczni, niegościnni czy brutalni, są po prostu szczerzy. Aha i nigdy nie przychodź wcześniej niż na umówioną godzinę, bo inaczej możesz zyskać miano persona non grata.

2. Zapomnij o zaproszeniu do wspólnego jedzenia

Jeżeli jesteś około 18 wieczorem gdzieś w domu u holenderskiej rodziny (oczywiście spotkanie było umówione) 😉 to może oznaczać, że szybko będziesz musiał opuścić lokal. Wiele rodzin właśnie około godziny 18 zasiada do stołu na obiad, kolacje czy też obiadokolację. Jeżeli mówią, “idziemy jeść” to bynajmniej nie oznacza to zaproszenia do stołu i wspólnego posiłku , jest to jedynie sygnał dla ciebie, że czas znajwyższy się zmyć. Jeżeli tego nie zrobisz to możesz spotkać się z irytacją odwiedzanych przez ciebie znajomych, ponieważ dla nich jest to zupełnie niezrozumiałe, że pomimo wyraźnej sugestii, że czas udać się w stronę wyjścia, ty nadal u nich przesiadujesz. W godzinach od 16 do 20 najlepiej w ogóle nie wpadać z wizytą.

Ciekawostka odnośnie jedzenia: dla Holendrów nie jest ono aż tak bardzo ważne, co można zaobserwować analizując holenderską kuchnię, o ile w ogóle można o czymś takim mówić (tylko sery im się udają) . Holendrzy nie lubią spędzać zbyt dużo czasu w kuchni, dla nich ważne jest, żeby żarcia było dużo, jakość i smak nie mają znaczenia, dlatego zachwycają się frikandel polaną tysiącami sosów albo frytkami z majonezem (bleee). Dawniej na wioskach po jedzeniu często pytano: “Było wystarczająco?” mniej wazne było, czy jedzenie smakowało, czy było “lekker”

3.Każdy płaci za siebie

Jeżeli wychodzisz z Holendrami na obiad do restauracji normalnym jest, że każdy płaci za siebie. Podobno każdy dzięki temu czuje się swobodnie, żeby zamówić coś drogiego, ale tak naprawdę chodzi o to, że nikt nie chce płacić za drogie rzeczy, których nie zamwia (Holendrzy to straszne sknery) . Jest to ekonomiczne podejście, może nie zbyt hojnie i nie zbyt gościnne, ale przynajmniej szczere. W pubie czy w barze, zazwyczaj oczekuje się, że każdy stawia rundę, czyli koniec końców każdy płaci za siebie.

PS dziewczyny, randki z Holendrami w większości przypadków wyglądają tak samo: albo płacicie po rundzie, albo płacicie osobno.

4.Takie tam różne żarty i drobne narzekania, które nie śmieszą, jeżeli padają z ust obcokrajowca

Holendrzy często i regularnie lubią żartować sobie z rodziny królewskiej i wszystko jest dobrze i pięknie dopóki żartują między sobą. Jeżeli tego typu żarty padają z ust obcokrajowców są wprost nie do zaakcpetowania,. Niektórzy z nich potrafią się oburzyć tak jakbyś conajmniej robił sobie żarciki z jego własnej rodziny. To samo dotyczy pogody, która, jak niektórzy zdążyli się dowiedzieć z moich poprzednich tekstów, czy też gorzej-z autopsji, jest bardzo niesprzyjająca, deszczowa, wietrzna, zimna i trochę depresyjna, dlatego też sami Holendrzy często przeklinają na tę cholerną pogodę, ale jeżeli ty ponarzekasz sobie, nawet pod nosem to wiedz, że możesz usłyszeć: “Jak ci się nie podoba, to wracaj do swojego kraju”. Podobnie ma się sytuacja z narzekaniem na holenderski rząd: “bo niby u was w kraju jest lepiej?”

Wiadomo ,że nie jest, ale tutaj sielanki też nie ma.

5.Jak odbierać telefon?

Ten punkt może się niektórym wydać głupi, ale to naprawdę ma tutaj znaczenie. I warto wiedzieć, że nie odbiera się telefonu słowami “hallo”, “tak” i tak dalej. Hoelndrzy zawsze odbierając telefon (nieważne czy dzwoni znajomy, przyjaciel, numer nieznany czy zastrzeżony) mówią najpierw swoję imię. Jeżeli odbierzez telefon mówiąc “hallo” itp jest to trochę niestosowne i ogólnie uważane za mało kulturalne. Jeżeli w telefonie masz włączoną pocztę głosową i do tego krótkie nagranie, to zawsze trzeba zacząć je od podania swojego imienia.

Wszystko inne brzmi jakoś dziwnie.

Tekst powstał z pomocą ksiązki: Doe maar gewoon, H. Kaldenbach

PS Jeżeli macie jakieś dodatkowe uwagi, spostrzeżenia, chcielibyście poszerzyć powyższą listę, zapraszam do dyskusji.

No Comments

Dodaj komentarz