5 wad życia na emigracji

Ostatnio, kiedy po raz kolejny usłyszałam, że “przecież wszyscy Polacy piją wódkę” to oprócz tego, że delikatnie mówiąc zamdliło mnie to dodatkowo zainspirowało to napisania o wadach życia na emigracji. Zanim przejdziemy do meritum pragnę zaznaczyć, że poniższy teskt ma charakter osobisty i niekoniecznie odnosi się do wad życia na emigracji ogólnie. Poniższe wady to jedynie moje osobiste doświadczenia i obserwacje podczas kilkuletniego pobytu w Holandii. Zdecydowanie niektóre z nich (np. punkt 2 czy 5) nie będą w żaden sposób adekwatne jeżeli chodzi o życie na emigracji w innych krajach ( i całe szczęście).

1. Jesteś z dala od przyjaciół i rodziny

To zdecydowanie największy minus życia na emigracji. Kiedy decydujesz się zamieszkać w innym kraju, świadomie decydujesz się też na rozłąkę z bliskimi. Najgorzej jest w początkowych fazach, bo początki zawsze są ciężkie, wszystko jest nowe, a ty nikogo nie znasz i nie masz z kim otwarcie pogadać, później wprawdzie się przezwyczajasz i już tak często o tym nie myślisz, ale i tak jest ci czasem smutno, że nie możesz widywać swoich najbliższych kiedy tylko masz na to ochotę, że nie zawsze możesz przyjechać na święta i w momentach kiedy najbardziej potrzebujesz pobyć z rodziną siedzisz sam i oglądasz jakieś głupie filmiki na poprawę humoru, bo w tym krytycznym momencie na niczym innym nie możesz się skupić. Kiedy widzisz się ze swoją rodziną zaledwie raz czy dwa razy w roku zaczynasz sto razy bardziej doceniać każdą spędzoną z nimi chwilę.

Podobno najsilniejsze przyajźnie zawiera się podczas studiów i to właśne te zawarte w tym okresie są w stanie przetrwać najdłużej. Faktycznie, na studiach poznałam mnóstwo interesujących, ciekawych, superfajnych ludzi tylko, że dziś praktycznie nie mam z nimi w ogóle żadnego kontaktu, bo emigracja niestety te wszystkie więzi osłabia, aż wszystko po jakimś czasie sprowadza się do zapytania raz na pół roku: “co słychać?”

Niby na emigracji poznajesz ciągle nowych ludzi, z niektórymi nawet dobrze się dogadujesz i znajdujecie wspólny język, ale większość tych więzi nie jest trwała i nie jest w stanie przetrwać próby czasu. Wiele osób jest tutaj tylko na chwilę, tylko przejazdem. Poza tym życie na emigracji ma to do siebie, że często zmienia się miejsce zamieszkania i często zmienia się pracę (szczególnie w tych początkowych fazach) i mimo, że poznajesz masę ludzi to wiekszość to i tak przelotne znajomości i po jakimś czasie kontakt się urywa, a po kilku latach przeglądasz znajomych w social mediach, widzisz znajomą twarz i zastanawiasz się skąd, do cholery, znasz tę osobę.

2. Nie jesteś u siebie

Jakkolwiek byś się nie zaaklimatyzował, jakkolwiek byś się nie wtopił w zwyczaje, kulturę danego kraju to nigdy i tak nie pozwolą ci zapomnieć, że “nie jesteś jednym z nich”. Dla społeczeństwa danego kraju, do którego wyemigrowałeś (przypominam, że piszę na przykładzie Holandii) zawsze będziesz pewnego rodzaju outsiderem, bo się tutaj nie wychowałeś, bo nie myślisz w ich języku, bo pochodzisz z kraju, w którym wyznaje się inne wartości, bo jednak ani trochę nie wyglądasz jak typowy Holender, bo jakkolwiek dobrze nie mówisz po niderlandzku to i tak nie masz dobrego akcentu, bo nie lubisz sera, bo nie jeździsz na rowerze, bo narzekasz na beznadziejną pogodę i deszcz…

3. Ciągle słyszysz te same pytania od nowo poznanych osób

Poznajesz nowe osoby czy to w pracy nowi pracownicy, czy to gdzieś nowi znajomi, znajommi znajomych, przypadkowe osoby, którzy zaczynją z tobą konwersację, na przystnaku, w sklepie itd, czy to na randce czy gdziekolwiek indziej wszyscy zadają ci te same pytania: “dlaczego wyemigrowałeś?”, “dlaczego akurat właśnie tutaj?”, “czy podoba ci się w Holandii?”, “jak często jeździsz do Polski?”, “czy planujesz na stałe powrót do Polski i dlaczego w sumie nie chcesz mieszkać w Polsce?”. Ja rozumiem, że te pytania są jakby naturalną koleją rzeczy, bo każdy chce się czegoś o nas dowiedzieć a dodatkowo są przydatne, żeby utrzymać konwersację, ale po kilku latach dosłownie rzygasz kiedy słyszysz, że ktoś cię o to pyta, bo odpowiadasz na te pytania  non-stop i tak od ponad pięciu lat. Ja już nawet przestałam tłumaczyć moje faktyczne powody emigracji, po prostu czasem odpowiadam byle co, wynajduję jakąś najgłupszą, najkrótszą odpowiedź, taką, żeby tylko jak najszybciej zakończyć ten temat. Ja wiem, że może wam się wydać głupie, że zamieszczam to wśród wad życia na emigracji, ale naprawdę nic bardziej mnie nie denerwuje niż odpowiadanie po raz milion setny na te same nudne pytania.

4. Walczysz ze stereotypami typowego Polaka

“Jak to nie pijesz wódki? Przecież jesteś z Polski!” “Jak to możliwe, że nie jesteś katoliczką, przecież jesteś z Polski?! “Dziwne w sumie, że masz takie liberalne poglądy, przeciez jesteś z Polski” itd. I kiedy ktoś po raz kolejny z ogromną dozą zdziwienia i niedowierzania zadaje ci te głupkowate pytania masz ochotę mu zwyczajnie przyje**ć.

5. Dla co poniekórych zawsze będziesz intruzem

Od czasu do czasu natrafiasz na zagorzałego zwolennika Wildersa i jego populistycznej partii głoszącej antyimigranckie hasła, który powie ci prosto w twarz, że nienawidzi wszystkich Polaków (więc nienawidzi też ciebie i wcale tego nie ukrywa) Zarzuca ci, że zamiast siedzieć we własnym kraju przyjechałeś do Holandii i ukradłeś mu pracę. A jeżeli masz wyższe stanowisko niż on to już w ogóle jesteś przeklęty, bo gdyby nie ty to on na pewno byłby już dziś managerem. Na pewno…

Ogólnie na początku takie sytuacje mogą wyprowadzić cię z równowagi i bywało, że chciało z takim nieuleczalnym przypadkiem polemizować, ale po jakimś czasie wszystkich starć i bojów masz już to wszystko najzwyczajniej w dupie.

No Comments

Dodaj komentarz