Amsterdamskie miraże

Kiedyś Amsterdam mnie inspirował. Kiedyś mówiłam, że jest to moje miasto. Pisałam, że pozostanie tutaj nie byłoby wcale złym rozwiązaniem. Kiedyś w przypływach melancholii i gorszych dni spacer po Amsterdamie, włóczenie się pomiędzy kanałami i wąskimi uliczkami, weekendowy tour po klubach, wygrzewanie się na słońcu latem z lampką wina w Vondelparku było lekarstwem na wszystkie dolegliwości.

To miasto kiedyś sprawiało mi radość.

Kiedyś w Amsterdamie czułam się jak w domu. Może nawet kiedyś kochałam to miasto, ale dziś, po kilku latach, z przykrością stwierdzam, że mimo całego uroku, który Amsterdam ma w sobie i którym potrafi tak namiętnie czarować, związek z nim to nie jest miłość na całe życie.

Amsterdam pod względem architektonicznym nie urzeka i nie sprawia, że nie możesz oderwać wzroku od zabytkowych kamienic, kameralnych kawiarenek i wszechobecnych kanałów, ale nie za to kocha się to miasto. Amsterdam kocha się za niepowtarzalny klimat jaki oferuje. Za wolność, wielonarodowość, wielokulturowość, tolerancję i za totalną swobodę. Amsterdam to stolica wolności, tutaj oddycha się swobodnie, nie ma dusznej, toksycznej atmosfery. Powietrze jest czyste.

Zawsze będę mieć wielki sentyment to tego miejsca. Pomimo tego, że na dzień dzisiejszy mam go po prostu już dość to i tak nadal uważam, że jest to zdecydowanie jedno z najfajniejszych miejsc do mieszkania. Byłoby idealne, gdyby ceny nie były kosmicznie wysokie i gdyby pogoda  bardziej rozpieszczała, gdyby tylko było mniej szarości a więcej błękitu, mniej deszczu i chłodu a więcej upalnego lata i słońca, za którym w Amsterdamie tęskni się najbardziej.

Kiedyś na samą myśl o opuszczeniu Amsterdamu robiło mi się strasznie smutno i zastanawiałam się jak ja mogłabym żyć bez tego miasta? Przecież tutaj dzieje się tyle fajnych rzeczy i mam tyle fajnych wspomnień z tyloma fajnymi ludźmi. I będzie ich jeszcze więcej!

 A dziś? Dziś niczego nie jest mi szkoda. Nie żal mi ani jednej rzeczy tutaj zostawiać, ani jednego miesjca tutaj opuszczać. Już bez sentymentów, bez żalu i tęsknoty mogę to wszystko zostawić jakby nigdy nie miało dla mnie większego znaczenia.

Może i smutnym jest zamykać w ten sposób, chciałoby się powiedzieć,  ważny rodział w życiu, ale z drugiej strony jest w tym iskra optymizmu i najważniejszy-komfort psychiczny, bo dużo łatwiej jest się rozstać kiedy nie ma za czym tęsknić i nie ma za czym płakać.

5 komentarzy

  • wsrodwiatrakowitulipanowblog 17 kwietnia 2017 at 14:07

    Tak jak kocham Holandię, kocham tutaj mieszkać, tak Amsterdam bardzo mnie przytłacza. Większość życia mieszkałam w Warszawie, dużym mieście i nigdy nawet nie pomyślałam, że mogłabym żyć na prowincji. Lubiłam to, że życie toczyło się przez całą dobę tak jak Amsterdamie. Jednak po 12 latach mieszkanka w niewielkiej holenderskiej mieścinie, przekonałam się, że wielkomiejskie życie nie jest dla mnie 😊 pozdrawiam z Lisse 😊

    Reply
  • peregrino 19 kwietnia 2017 at 17:38

    słabo znam Amsterdam byłem tam zawsze tylko przejazdem lub spacerem na kilka godzin w oczekiwaniu na następne połączenie .. marzę o wyprawie do Delft/Hagi za jakiś czas śladami Vermeera i chciałbym wtedy też poznać lepiej Amsterdam choć to dopiero za parę late może .. w czasie tych przejazdów przez Amsterdam na pewno zauważyłem tą swobodę i tolerancję o której piszesz .. jest ona dla mnie bardzo pociągająca jako dla osoby o głębokich poglądach liberalnych … zapisałem sobie w Google maps te miejsca o których piszesz na blogu .. jak choćby Vondelpark czy Museumplein .. tak myślę, że chętnie bym tam zamieszkał i uwolnił się od samochodów :^) .. oczywiście koszty życia troszkę by odstraszały ale uwielbiam takie miejskie klimaty ..
    …tak sobie myślę, że tęsknota za tym miejscem na pewno się kiedyś pojawi .. w każdym miejscu w którym jesteśmy zostawiamy cząstkę siebie o te miejsca pozostają w nas czasem w sposób niezauważalny … Pozdrawiam ciepło

    Reply
  • Podsumowanie ostatnich miesięcy, czyli dlaczego robię przerwę w blogowaniu? – malvibee 19 maja 2017 at 08:38

    […] ciężko było mi się zabrać do napisania tego posta. Głównie dlatego, że jak wspomniałam w Amsterdamskich mirażach Amsterdam przestał mnie inspirować. I wierzcie mi od iluś tam już tygodni siedzę z otwarym […]

    Reply
  • AnulkaNaturalnie 28 maja 2017 at 20:21

    Ostatnie zdjęcie-piękne!

    Reply
    • malvibee 28 maja 2017 at 20:29

      Dziękuję, czasami, kiedy Amsterdam nie jest deszczowy pokazuje swoje piękno 😉

      Reply

Leave a Comment