Nie ma zbyt wiele informacji na temat Arnavutköy, czyli albańskiej wioski, w przewodnikach po Stambule. W moim była zaledwie wzmianka, jedno zdanie, które dla mnie było wystarczająco przekonujące, że to miejsce warte jest odwiedzenia. „W wiosce znajdują się drewniane domy, rezydencje z czasów osmańskich”.

Wracając jednego dnia autobusem z wycieczki po Rumelihisarı (będzie o tym niedługo wpis) moją uwagę przykuły nietypowe domy tuż u wybrzeża Bosforu. Nietypowe, bo budownictwo różniło się zupełnie od tego jakie dotychczas widziałam w Stambule. Szybko przewertowałam przewodnik i mapę, żeby upewnić się, że to jest właśnie Albańska Wioska.

Gdybym do Stambułu nie jeździła tak często to pewnie nigdy bym tam nie trafiła, Gdybym zwiedzanie Stambułu zakończyła na jednej wizycie to zwyczajnie nie miałabym czasu, żeby dotrzeć do mniej popularnych miejsc, bo byłabym zajęta zwiedzaniem najważniejszych stambulskich topsights. A jak to często bywa najlepsze miejsca to takie, o których przewodniki mówią bardzo niewiele albo wcale.

Arnavutköy zlokalizowana jest po europejskiej stronie Stambułu, w dzielnicy Beşiktaş, tuż u wybrzeża Bosforu, pomiędzy Ortaköy a Bebek. Wioska słynęła głównie z wieloetniczności. Zamieszkiwana była między innymi przez Turków, Greków, Żydów i Ormian. Reprezentuje harmonijną, pokojową koegzystencję mieszkańców różnego pochodzenia, wyznającego różne religie i wartości. W przeszłości stały tam tuż obok siebie grecki kościoł ortodoksyjny, meczet oraz synagoga.

Albańska Wioska słyneła również z „ottomańskich truskawek”, czyli poziomek. Były one swego czasu uprawiane tam w bardzo dużych ilościach. Podobno każdej wiosny w całej okolicy unosił się w powietrzu cudowny poziomkowy zapach.

W Wiosce znajduje się też Robert Collage, prywatna szkoła średnia, założona w 1863 roku. Jest to najstarsza amerykańska szkoła wybudowana poza granicami Stanów.

Arnavutköy to zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc w Stambule.

To, co najbardziej urzekło mnie w tym miejscu to atmosfera, trochę taki XIX-wieczny klimat wioski. Malownicze, barwne domy, które w połączeniu z Bosforem prezentują się wręcz przeuroczo. Uwielbiam takie miejsca gdzie można poczuć, że czas się po prostu zatrzymał.

Zaledwie kilku mieszkańców kręciło się po okolicy, lokalne małe sklepiki i budki z kebabami świeciły pustkami. Sprzedawcy leniwie sączyli herbatę. Rybne restauracje tuż przy wybrzeżu z cudownym widokiem na turkusowe wody Bosforu nie wyglądały na specjalnie zatłoczone. Spacerowałam pustymi uliczkami, pomiędzy historycznymi, zabytkowymi domami i rozkoszowałam się błogą ciszą. I najpiekniejsze w tym wszystkim jest to, że tak urzekające, bajkowe miejsce jest tak mało popularne, że nie kręcą się tam tłumy roztargnionych turystów, nie słychać rozwrzeszczanych klaksonów. W tak zatłoczonym mieście jakim jest Stambuł tak piękne i spokojne miejsce jakim jest Albańska Wioska to prawdziwy raj.

 

No Comments

Leave a Comment