Do azjatyckiej części Stambułu dotarłam dopiero za drugim razem mojej wizyty w Turcji (styczeń 2016) i nie była to ani dzielnica Kadıköy ani Üsküdar, ale Pendik. Stamtąd własnie odjeżdżał mój pociąg do Ankary, na który się spóźniłam, ponieważ nie mając wówczas zielonego pojęcia o Stambule, kompletnie nie wiedząc jak poruszać się po tym ogromnym, zatłoczonym mieście zapytałam o radę recepcjonistkę w hotelu, ale widać ona też nieszczególnie orietnowała się w temacie, bo doradziła mi dotrzeć do Pendik w godzinach porannych bezpośrednio autobusem z okolic Taksim. Ci, którzy znają Stambuł pewnie już wybuchneli śmiechem, natomiast ci, którzy nie wiedzą o czym mówię to powiem tylko, że Stambuł to jedno z najbardziej zakorkowanych miast na świecie (raport TomTom Traffic index).

Na stację Pendik dotarłam pół godziny po odjeździe mojego pociągu. Chciałam kupić bilet na kolejny pociąg, ale wszystkie były już wyprzedane. Był zimny, śniegowy styczniowy dzień i wcale nie miałam ochoty spacerować po okolicy. Może gdyby tak wtedy nie pizgało i gdyby moje dłonie pomimo rękawiczek nie były wręcz lodowate to może i bym została i powłóczyła się po okolicy, może złapałabym jakiś lokalny mini-bus i pojechała nad wybrzeże Morza Marmara i tam nacieszyła się cudnymi widokami, ale nie dość, że ten mróz to jeszcze to wkurwienie, że nie uda mi się tym razem zobaczyć Mauzoleum Atatürka. (udało mi się to za trzecim razem pobytu w Turcji, o mojej wizycie w Mauzoleum możesz przeczytać tutaj)

Tego dnia też przekonałam się, że w Turcji ciężko dogadać się po angielsku. Najpierw, żeby dotrzeć z Pendik mini-busem do stacji metra Kartal zajęło mi to dwa razy dłużej niż powinno, bo raz, że nie do końca wiedziałam jak te mini-busy działają, to znaczy pamiętałam takie same czy też podobne z Kathmandu, po prostu łapie się je niczym okazję na środku drogi, wsiada się i wysiada gdzie tylko się zapragnie, trzeba tylko poinformować kierowcę(tak przynamniej wygląda to z mojej perspektywy). Najpierw wysiadłam na złym przystanku i chciałam do stacji Kartal dojść na nogach, ale po wyczerpującej rozmowie z zaczepionym na drodze policjantem (wyczerpującej, bo nie jest łatwo rozmawiać przez google translate) okazało się, że to za daleko więc pomógł mi wpakować się do opowiedniego mini-busa i tam usiłując kupić “ticket” dowiedziałam się, że “bilet” po turecku to “bilet” 😀

W końcu, chyba po ponad godzinie udało dotrzeć mi się do dzielnicy Kadıköy. I całe szczęście, że wtedy tam zdecydowałam się pojechać, bo tak bardzo spodobał mi się klimat tamtejszych ulic, że szybko zrekompensował mi smutek po przegapionym pociągu do Ankary. Dzielnica Kadiköy spodobała mi się tak bardzo, że tam spędziłam całą reszę mojego tamtejszego pobytu w Turcji. Kolejne wizyty w Stambule również głównie przebiegły mi na odkrywaniu uroków azjatyckiej strony miasta.

Dlaczego warto odwiedzić azjatycką część Stambułu? Kadiköy, Üsküdar

Jako turysta w Stambule jest się zazwyczaj zabieganym pomniędzy zabytkami po europejskiej stronie miasta. Wielu turystów często nie wychodzi nawet poza Sultanahmet i okolice. Szczególnie jeżeli przyjeżdża się na zaledwie tydzień (czyli tak jak ja za pierwszym razem) nie ma się za bardzo czasu na odkrywanie innych częsci Stambułu, bo chcąc zobaczyć w ciągu tygodnia wszystkie top sights trzeba się trochę nabiegać (a przecież nie to powinno być celem podróży i zwiedznaia). Wszystko zależy od prioryetów i celu wizyty w historycznym Konstantynopolu, ale tydzień na Stambuł to zdecydowanie za mało.

Ja sama pierwszy tydzień spędziłam właśnie tylko po europejskiej stronie miasta biegając po turystycznych dzielnicach, odwiedzając najważniejsze zabytki i atrakcje miasta. Tego dnia, kiedy po praz pierwszy dotarłam do Kadiköy poczułam się jakbym była w zupełnie innym mieście.

Dzielnica Kadiköy choć turystyczna to jednak pozwala poczuć lokalne klimaty. Polecana przez wszystkie przewodniki głównie ze wzlęgdu na popularny market, na którym można kupić najświeższe warzywa, owoce, ryby, wszelakiego rodzaju kuszące zapachem przyprawy, herbaty itd. Słynie z najlepszych lokalnych restauracji, kawiarni i chyba najepszego street food w całym Stambule (chociaż to moja prywatna opinia, nie wiem czemu, ale tam smakowało mi bardziej niż gdziekolwiek indziej). Tam właśnie piłam najlepiej zaprzoną turecką kawę i zjadłam najepszego kebaba(nie mam zjdęć, nie lubię fotografować żarcia), wypiłam hektoliktry najlepszej na świecie herbaty i odkryłam najlepsze lokalne sklepy z naturalnymi, lokalnymi kosmetykami. Można tam zrobić naprawdę dobre zakupy za niewielkie pieniądze. Nie tylko jeśli chodzi o lokalne kosmetyki, ale także lokalne marki odzieżowe, ewentualnie mini-bazary, gdzie można zawsze znależć coś ciekawego (szczególnie jeżeli ktoś lubi włóczyć się po bazarach, ja uwielbiam). A tak poza tym to chyba nigdzie nie widziałam tak dużo sklepów z sukniami ślubnymi jak właśnie w Kadiköy.

Dzielnica Kadiköy nie powinna być obca dla fanów Fenerbahçe SK , bo tam też znajduje się stadion słynnego klubu.

Kadiköy było moją ulubioną dzielnicą aż do kolejnego przyjazdu do Stambułu, podczas której odwiedziłam dzielnicę Üsküdar, która może i nie jest aż tak bardzo zachwalna jak Kadiköy, nie słynie z populanrych restauracji, kawiarni, barów, za to jest tu całkiem sporo meczetów. Gdzieś wyczytałam, że mieszkańcy Üsküdar są bardzo konserwatywni, ale na ulicach wcale nie było tego widać. Wcale nie zauważyłam, że przewija się tutaj więcej kobiet z zakrytymi włosami niż w innych częściach miasta, ale w końcu chusta to przecież nie jedyny wyznacznik konserwatyzmu. Może gdybym miała okazję pobyć tam dłużej, ewentualnie porozmawiać z mieszkańcami może udało by mi się coś więcej wywnioskować, ale o rozmowę z mieszkańcami raczej ciężko, bo ze świeczką szukać tam lokalsa, który zna angielski. To właśnie po azjatyckiej stronie miasta mam najlepszą okazję, a raczej jestem zmuszona 😉 używać tureckiego, bo tam naprawdę często nikt nie rozumie żadnego słowa po angielsku, nawet takiego prostego jak “tea” czy “how much”.

Spacerując po Üsküdar można podglądnąć nieco lokalnego życia, zatrzymać się w ukrytej wśród setek lokalnych sklepów kawiarenki i poczuć się trochę jak mieszkaniec Stambułu 😉

Z Üsküdar rozciąga się najpiękniejszy widok na Bosfor i europejską stronę miasta. Spacerując promenadą tuż u brzegu Bosforu łatwo można się zauroczyć tym miejscem, szczególnie kiedy słońce powoli chowa się za horyzont, bo to właśnie z Üsküdar można podziwiać najpiękniejsze stamublskie zachody słońca (szkoda, że mój smartfon nie potrafi oddać ich prawdziwego piękna)

Mała wskazówka na koniec:

Jeżeli planujecie odwiedzić azjatycką część Stambułu (nawet jeśli jest to Kadiköy czy Üsküdar) albo jakąkolwiek inną nieturystyczną część miasta to bardzo przydają się rozmówki tureckie, bo naprawdę ciężko spotkać kogoś, kto zna chociaż w minimalnym stonpiu język angielski.

No Comments

Dodaj komentarz