Tytułowe pytanie pada dość często z ust znajomych. To typowa reakcja na hasło, że znowu jadę do Turcji. Każdy się dziwi, bo normalnym jest pojechać, zwiedzić, może z raz wrócić, ale żeby tak non-stop? To, że Stambuł rozkochał mnie w sobie i że jest to ta miłość, która zdarza się tylko raz to jedno, ale jest w Turcji jeszcze coś, co przyciąga jak magnes, coś co sprawia, że chce się tam wracać znowu i znowu. To ludzie.

Nie mieszkam w Turcji (jeszcze) i moje doświadczenia opierają się jedynie na moich częstych wizytach w kraju Ataturka. Prównując jednak moje doświadczenia zebrane podczas tych małych podróży z doświadczeniami innych, którzy w Turcji mieszkali lub mieszkają nadal wiem, że moje przemyślenia i wnioski na temat społeczenstwa tureckiego nie są błędne ani pochopne.

W Polsce i ogólnie w Europie Turków się nie lubi. Nie lubi się w oglóle społeczeństw z Bliskiego Wschodu. “Terroryści, dzikusy, islamiści, oszołomy, prostacy”- to tylko niektóre z zasłyszanych i przeczytanych okresleń jakie padają z ust “cywilizowanych narodów” bo przecież tylko Europa jest cywilizowana, a reszta świata to nieokrzesana dzicz.

Wiem, że wielu z Was nie spodoba się to, co teraz napiszę, ale wszystkie te negatywne skojarzenia, rzucane obelgi i etykietownanie wynikają ze zwykłej ignorancji.

Żaden kraj, który dotychczas odwiedziłam nie był mi tak przyjazny jak Turcja. Żaden naród nie okazał mi tyle życzliwości, nigdzie ludzie nie byli dla mnie tak uprzejmi, pomocni i gościnni jak właśnie w Turcji.

Zadaj sobie pytanie: “Jak zachowujesz się kiedy jakiś zagraniczny turysta zapyta cię o drogę, a ty albo nie potrafisz mu pomóc, bo nie jesteś zaznajomiony z okolicą albo np. nie znasz na tyle dobrze angielskiego, żeby udzielić odpowiedzi?” Większość z nas, mówi “nie wiem” i odchodzi. Czyż nie?

Jeżeli w Turcji zapytasz kogoś o drogę to nawet jeżeli nie wiedzą to nie odchodzą tylko sprawdzają w telefonie, szukają razem z tobą, pytają innych, i nawet jeżeli nie znają angielskiego, ale pokażesz im adres czy nawzę miejsca, do którego chcesz dotrzeć to zaraz zaczepiają innych wokół na ulicy i szukają kogoś, kto mógły ci wytłumaczyć. Potrafią zmienić kierunek, w którym idą tylko po to, żeby zaprowadzić ciebie na miejsce.

Pamiętam kiedy pierwszy raz przyjechałam do Stambułu i nie mogłam znaleźć hotelu. Zapytałam jakiegoś przechodnia na ulicy i mimo, że ten nie wiedział, to wziął moją wydrukowaną rezerwację z booking.com i zadzwonił do hotelu, żeby dowiedzieć się gdzie dokładnie zlokalizowany jest ten hotel, żeby móc wytłumaczyć mi jak tam dotrzeć.

Ostatnio miałam podobną sytuację. Zapytałam jakiegoś przechodnia o drogę do hotelu i mimo że nie wedział, to sprawdził lokazlizację w nawigacji i chociaż hotel nie był specjalnie blisko i właściwie to mógł mi tylko wytłumczyć trasę i pójść w swoją stronę to i tak poszedł ze mną i zaprowadził mnie pod same drzwi.

Pamiętam jak w Ankarze nie mogłam znaleźć przystanku, z którego odjeżdżają autobusy na lotnisko. Nie mogłam znaleźć też nikogo, kto mówiłby po angielsku. (W Ankarze nawet na lotnisku ciężko było komunikować się w języku angielskim. ) Był piątek po południu, samo centrum Ankary, Kizilay, wszyscy zabiegani, wracają po pracy, po szkole mają w głowie weekend, a ja błądze od ulicy do ulicy nie kompletnie nie mam pojęcia, w którą stronę się udać. Zaczepiłam grupę jakichś uczniów i wprawdzie zrozumieli czego szukam, ale nie potrafili mi tego wytłumaczyć, ale poprosili, żebym chwilę zaczekała i próbowali dodzwonić się do swojej nauczycielki języka angielskiego w nadziei, że ona pomoże wytłumaczyć mi drogę (czy u nas ktokolwiek zachowałby się w ten sposób?). Zaczepiam później kolejną grupę uczniów (uff, znają angielski, słabo, bo słabo, ale potrafią się w miarę komunikować) wytłumaczyli mi trasę, ale i tak poszli ze mną na przystanek i uznali, że razem ze mną poczekają. I nawet jeśli mówiłam im, że nie ma takiej potrzeby to i tak zostali 20 minut do przyjazdu autobusu.

Pamiętam jak kiedyś kupowałam koszulkę z Ataturkiem i powiedziałam sprzedawcy, że bardzo lubię Ataturka. Naprawdę ucieszył się na te słowa i sprzedał mi koszulkę za niższą cenę.  Nawet nie miałam w zamyśle targowania się. Wiem, że zaraz ktoś powie, że i tak na tym zarobił, ale przecież mógł zarobić więcej, wcale nie musiał obniżać ceny, bo i tak kupiłabym tę koszulkę nawet za cenę wyjściową.

Albo jak chciałam kupić simit, czyli tureckiego precla i za to, że powiedziałam “dziękuję” po turecku sprzedawca uśmiechnął się i dał mi drugiego precla gratis.

Czasami kiedy zamawiam coś na wynos i czekam aż jedzenie będzie gotowe to w międzyczasie częstują mnie herbatą, często w restauracji za herbatę do zamówionego obiadu nie muszę płacić.

Poszłam dziś do jakiegoś lokalnego sklepiku, kupiłam jakiś turecki krem, olejek z drzewa herbcianego i szampon, a odżywkę dostałam gratis. I nie, nikt nie oszukał mnie na cenie, bo były dokałdnie podane przy każdym produkcie.

Czasami kiedy o tym opowiadam to niektórym wydaje się to podejrzane i doszukują się krętactwa lub dziwnych podtekstów, bo dla wielu wydaje się to takie mało realne, że można komuś dać coś za darmo.

Ciężko jest niektórym w to uwierzyć, ale Turcy po prostu tacy są. Uprzejmi, mili, gościnni, pomocni. I naprawdę oni nie robią tego dlatego, że coś ode mnie chcą, że chcą mnie zaczepić, bo chcą się umówić. Oni po prostu życzliwość i gościnność mają we krwi. I chociaż nam wydawać się to może dziwne, ale dla nich to jest zupełnie naturalne.

Jest mi naprawdę przyjemnie kiedy na hasło: “jestem w Polski” nikt nie zaczyna traktować mnie jak obywatela drugiej kategorii, jak mieszkańca tej “gorszej” częsci Europy.(jeżeli ktoś kiedyś mieszkał w Europie Zachodniej to doskonale wie o czym mówię). Kiedy mówię im, że jestem w Polski to Turcy zawsze się uśmiechają i mówią, że Polska to dobry kraj, że Polacy to dobrzy ludzie.(szkoda, że my nie potrafimy tak dobrze mówić o innych).

Za to naprawdę kocham Turcję i Turków. Za ich życzliwość, uprzejmość i gościnność.

Kaja, autorka bloga globstory.pl w poście na temat Iranu (klik): napisała: “My też bywamy gościnni, ale… Kto nie był na Bliskim Wschodzie ten nie wie czym jest gościnność, bezinteresowność i dawanie od siebie tak wiele. “

Myślę, że my Polacy, mimo że uważani jesteśmy za gościnny naród, moglibyśmy się od Turków bardzo wiele nauczyć, gdybyśmy tylko zechcieli nieco bardziej otworzyć się na świat.

4 komentarze

  • Najtrudniejsze są powroty. O powrocie z emigracji i wadach Polaków. – malvibee 19 lutego 2017 at 20:08

    […] Australijczycy są superuprzejmi i pomocni. Nawet w supermarkecie przy kasie traktują cię jak dobrego znajomego, pytają się jak się czujesz, jak ci mija dzień, powiedzą jakiś drobny komplement i zawsze, zawsze, bez wyjątku wszyscy się tam uśmiechają. Nawet ludzie przypadkowo spotkani, zaczepieni w biegu na ulicy kiedy pytasz o drogę szeroko się uśmiechają i starają się zawsze zrobić wszystko, żeby tylko pomóc. (pisałam też o gościnności i uprzejmości Turków-tutaj) […]

    Reply
  • pannazmokraglowa25 19 lutego 2017 at 20:44

    Ja też mam do Turcji duży sentyment i chętnie tam wracam 🙂 Mi ułatwia sprawę fakt, że jestem w stanie komunikatywnie posługiwać się ich językiem, ale wielkiej gościnności nie można Turkom odmówić w stosunku do każdego obcokrajowca. To co zawsze wywołuje u mnie uśmiech to fakt, że tu naprawdę działa się według zasady “Klient nasz pan” i żaden sprzedawca Ci nie powie, że czegoś nie ma w asortymencie czy osobiście byłam świadkiem sytuacji, gdy wchodząc do pubu zapytałam o sziszę, a właściciel zaprosił do środka i własnoręcznie mi ją przyniósł z kafejki obok 🙂 Zdecydowanie destynacja warta odkrywania!

    Reply
    • malvibee 19 lutego 2017 at 20:59

      Ja dopiero języka tureckiego uczę się od niedawna więc mam jeszcze ten problem, że czasami ciężko mi się porozumieć, ale ich gościnność, uprzejmość i życzliwość to najlepsza motywacja do nauki tureckiego, bo z tak uprzjemymi ludźmi cudownie jest rozmawiać i szkoda by było, gdyby bariera językowa to uniemożliwiała. ☺ pozdrawiam!

      Reply
      • pannazmokraglowa25 20 lutego 2017 at 14:49

        Jak w każdym języku trzeba po prostu się osłuchać z jego formą uliczną i jak najwięcej nawiązywać interakcji z lokalsami 🙂 ale jak wspomniałaś są na tyle serdeczni, że problemu z tym nie ma. Również pozdrawiam!

        Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.