Przyszło nam żyć w czasach, gdzie nie mamy na nic czasu i jesteśmy ekstremalnie zajęci. Wszystko jest drogie, a my musimy zarabiać pieniądze, żeby nie wylądować na bruku. Zapracowani rodzice przesiadują w pracy od rana do nocy, a dzieci wychowują się same, a raczej gorzej, wychowuje je Internet.

Na pokolenie współczesnych dzieciaków mówi się, że są digital native. Od urodzenia mają dostęp do komputerów, laptopów, smartfonów i nie muszą uczyć się, jak nasi rodzice, jak się tym obsługiwać, one po prostu to wiedzą.

Dziś dostęp do Internetu jest tak powrzechny i łatwy, że można wszędzie z niego korzystać, co jest oczywiście ogromnym plusem i postępem. Wi-fi jest wszędzie, w autobusach, pociągach, restauracjach, barach, stacjach, wszędzie można się połączyć z Internetem tak łatwo jak można wykonać połączenie telefoniczne. Wszyscy jesteśmy uzależnieni od połączenia z siecią (tylko nie mów teraz, że ty nie).

Problemem wciąż jednak pozostaje umiejętność korzystania z niego. Oczywiście nie interesuje mnie w jaki sposób i czego dorośli szukają w sieci. Są wystarczająco dorośli (a przynajmniej być powinni), żeby rozsądnie korzystać z tegoż cudownego wynalazku.

Sprawa gorzej się ma, jeśli chodzi o dzieci, którym rodzice udostępniają Internet, kompletnie nie kontrolując co dziecko szuka, co ogląda i co udostępnia. Oni zaś sami są zbyt zapracowani, cięzko harują, żeby stać ich było, żeby utrzymać jaki taki standard życia i żeby mogli kupić dzieciom smartfona, laptopa czy tableta. A co już dzieci z tym zrobią, wydaje się być mało ważne.

A tymczasem wystarczy zerknąć na youtube, na te wszystkie filmiki wrzucane przez małe dziewczynki kradnące mamom torebki, kosmetyki, biżuterie. Wzorując się na modowych vlogerkach nagrywają żałosne, kompromitujące ich filmiki, opisując kosmetyki ukradzione mamie z łazienki, ktorych nie potrafią nawet dobrze nazwać, a których rzekomo same używają.

Ok, ja rozumiem, że niektórzy mają pasję lepienia z modeliny i wrzucają tutoriale jak ulepić ciasteczkowego potwora czy jakiegoś innego, ale 10-latka, która robi tutorial makijażu do szkoły i jako tuszu do rzęs używa pernamentnego markera a mgiełką do ciała pryska gębę twierdząc, że to tonik to już chyba lekka przesada( I wcale to nie była parodia!)

Ogólnie jest mi tych dzieci żal, bo nieświadomie narażają się po prostu na kompromitację i wystawiają się na pośmiewisko. Wątpię czy rodzice mają świadomość na temat aktywności swoich dzieci w sieci. A jeżeli wiedzą o tym i wcale nie prostestują to mam wątpliwości czy są dobrymi rodzicami.

Wiem, że żyjemy w czasach, gdzie obnażanie się w sieci, udostępnianie szczegółów na temat życia prywatnego, robienie z siebie idioty jest na porządku dziennym i jeśli jesteś dorosły to rób co chcesz, ale jeśli jesteś rodzicem zastanów się czy twoje dziecko od najmłodszych lat musi uczestniczyć w takich procedurach?

Być może ja tutaj przesadzam, cóż każdy ma swoje własne metody wychowawcze, ale ja nigdy swojemu dziecku nie pozwoliłabym na robienie z siebie takiego pośmiewiska. Nieważne czy filmik obejrzy 10 czy 100000 osób. Dzieci w tym wieku nie powinny zajmować się takimi bzdurami. Rodzice, którzy dają im kompletną swobodę w korzystaniu z Internetu nie mają chyba do końca świadomości, że w Internecie można znaleźć najgorsze gówno.

Nawet jeśli to nie jest coś, co może dziecku w jakiś znaczący sposób zaszkodzić, bo bardziej to śmieszy niż przeraża, ale czy na takich bzdurnych filmikach się kończy?

Kiedyś z ciekawości zerknęłam na komentarze pod kilkoma z nich. Wszystkie prześmiewcze, z wyzwiskami, hejtami i innymi epitetami, których lepiej nie powtarzać.

Przykładowo jakaś otyła 10-latka wrzuciła filmik na temat, rzekomo, jej kosmetyków. Pod filmikiem masa komentarzy, że jest pulpetem i zamiast bawić się w kosmetyki niech idzie pobiegać. Na to ona ze łzami w oczach w następnym nagraniu tłumaczy się dlaczego jest gruba, że to cukrzyca typu 2, a “fani” znowu, że ten rodzaj cukrzycy jest wynikiem właśnie obżerania się i tak dalej trwają te dyskuje w nieskończoność. Znając złośliwość dzieci pewnie w szkole wysłuchuje tych samych prześmiewczych komentzarzy, a skoro tak, to po co jeszcze wystawia się na pośmiewisko w Internecie? Może w całej swojej dziecięcej naiwności liczyła, że tam znajdzie akceptację?

Nie uważam, że takie środowisko jest korzystne dla dziecka.

Można się tym kompletnie nie przejmować, ale można też za bardzo zabrać to do siebie, a jak wiadomo w Internecie nie ma litości, Internet nie oszczędza nikogo. Dlatego własnie dzieci nie powinny zabawiać się w udostępniania czegokolwiek, bo są na to za małe i nawet nie za bardzo mają pojęcia co się wokół nich dzieje.

Brak kontroli i zainteresowania dziećmi ze strony rodziców, ewentualnie akceptacja wszystkiego, co robą prowdzi do tego, że dzieci wchłaniają każdą głupotę jako przydatną wiedzę. Wzorują się na internetowych gwiazdach, które niekoniecznie zawsze godne są naśladowania. Gorzej, że jeszcze takie zachowania zaczynają powielać, bo skąd mogą wiedzieć, że to głupota? Skoro od małego bezrefleksyjnie wchłaniają bez ograniczeń każdą informację?

Trzeba mimo wszystko kontrolować dzieci, sprawdzać co robią, czytają i czego szukają w Internecie. Oczywiście nie chodzi o to, żeby na nic im nie pozwalać, ale rozsądna kontrola jest jak najbardziej wskazana, dla dobra dzieci. . Zazwyczaj kompletny brak zainteresowań tym czym zajmuje się dziecko nie prowadzi do niczego innego, jak tylko patologii, a jak wiadomo patologia nie jedno ma imię.

3 komentarze

  • Kill Bill 23 sierpnia 2015 at 15:34

    walczysz z wiatrakami

    Reply
    • malvibee 23 sierpnia 2015 at 15:42

      patrząc na to, co dorosli udostepniają w Internecie,wiosek nasuwa się sam, że dzieci biorą przykład z rodziców, a niestety patologia bywa dziedziczna…

      Reply
  • damianovich 9 września 2015 at 22:07

    Kontrolowanie czasu spędzanego w wirtualnym świecie, uświadamianie najmłodszych o zagrożeniach jakie mogą ich spotkać w internecie i tyle. Tyle, że dla niektórych rodziców to jest ‘aż’ tyle.

    Reply

Dodaj komentarz