Wieczorami, szczególnie w soboty roi się od turystów, ciężko przebić się przez wąskie, zatłoczone uliczki, na które pada czerwony blask z najpopularniejzych amsterdamskich okien. Szacuje się, że codziennie około 4000 mężczyzn (wliczając turystów oraz regularnych klientów) korzysta z usług na De Wallen.

Dzielnica de Wallen, znana wszystkim jako Dzielnica Czerwonych Latarni znajduje się w centrum Amsterdamu, kilka ulic dalej od samego serca miasta, czyli placu Dam. Cieszy się ogromną popularnością ze względu na główną atrakcję i to z czym wielu Amsterdam się kojarzy (tuż okbok legalnej marihuany)- atrakcyjnymi, seksownymi paniami w bardzo skąpych strojach, kuszącymi i zachęcającymi panów do chwili przyjemności, a chwila ta (10-15 minut) kosztuje około 50 euro. Po Red Light District kręci się masa tursytów, nie tylko panownie, ale także panie, pary, grupy turystek, które po prostu ze zwykłej ciekawości przyglądają się niecodziennemu dla nich widokowi. A co tu dużo mówić, jest na co patrzeć! W ciągu dnia panie również oferują swoje usługi, ale to właśnie późnymi wieczorami Dzielnica Czerwonych Latarni tętni życiem i seksem.

Jak to się wszystko zaczęło?*

Amsterdam historycznie był głównym portem handlowym. Obecność żeglarzy szukających rozrywyki od zawsze przyciągała prostytucję, która wówczas nie była zakazana. Pod koniec XVI wieku kiedy Amsterdam przekształcił się w prostestanckie miasto sytuacja nieco uległa zmianie. Nowo zreformowana rada miasta zakazała prostytucji. Uprawianie najstarszego zawodu świata groziło karą chłosty oraz wykluczeniem. Często jednak były to jedynie ustne ostrzeżenia i groźby i na prostytucję często po prostu przymykano oko. Po koniec XVII wieku szacowano, że w Amsterdamie pracuje około 1000 prostytutek. Głównym problemem przybierającym ogromne rozmiary były choroby przenoszone drogą płciową, które wówczas często były śmiertelne.

Na początku XVIII wieku społeczeństwo zaczęło odnosić się znacznie bardziej restrykcyjne do uprawiania nierządu, prostytuki często były nawet chłostane publicznie. Na szczęscie taka skrajna nietolerancja nie trawała długo.

Podczas francuskiej okupacji pod koniec XVIII wieku zostały wprowadzone pewne formy legalizacji prostytucji i prostytutki musiały być zarejestrowane. Podjęte zostały pewne działania w celu wyeliminowania i zmniejszenia rozprzestrzeniania się chorób wenerycznych. Każda prostytuka miała obowiązek zameldować się dwa razy w tygodniu na policji w celu przprowadzenia badań. Jeśli była zdrowa otrzymywała czerwoną kartę, jeżeli nie, wówczas dawano jej biąłą kartę z wypisaną nazwą choroby, co jednocześnie pozbawiało ją możliwości wykonywania zawodu, ale za to oferowano jej darmowe leczenie. Wojska Napoleona opuściły Holandię w 1813 roku, ale polityka wprowadzona przez francuskie władze była nadal kontynuowana.

Po koniec XIX wieku Holadnia znalazła się pod wpływem silnego ruchu chrześcijańskiego, co spowodowało, że po raz kolejny podejście i polityka w stosunku do prostytucji były bardziej restrykcyjne, co w ekefcie spowodowało uchwalenie ustawy, która zakazywała prowadznia burdeli. Pomimo tego zakazu prostytucja nadal kwitła, zmieniła się jedynie nieco jej forma. Panie stały za oknami, delikatnie stukając w szybę próbując tym sposobem wabić i przyciągać przechodzących obok panów. To był okres charakterystyczny dla początku czerwonych okien, które dziś możemy obserwować w dzielnicy De Wallen.

Prostytucja została oficjalnie zalegalizowana w Holandii w 2000 roku. Osoby zajmujące się prostytucją zobowiązane są do przestrzegania reguł i zasad, które obowiązują przy wykonywaniu innych zawodów. Są także zobowiązane do płacenia podatków.

Kilka faktów o najpopularniejszej dzielnicy Amsterdamu

Dzielnica De Wallen to najstarsza dzielncia Amsterdamu, wybudowana około 1395 roku. W samym sercu dzielnicy usytuawany jest najstarszy budynek miasta, Oude Kerk (Stary Kościół-wspomniałam nim kiedyś tutaj), a tuż przed Kościołem znajduje się Pomnik Prostytutki „Belle”.

Dzielnica De Wallen to nie tylko czerwone okna z prostytutkami to także miejsce, gdzie można znależć najlepsze nocne kluby z live show, mnóstwo sex shopów, barów, restauracji, coffee shopów oraz kilka muzeów, jak np. Muzeum Haszyszu, Marihuany i Konopii, Muzeum Erotyki.

W 2014 roku otworzono również Red Light Secrets, czyli Muzeum Prostytucji. Zlokazliowane jest w samym sercu Dzielnicy Czerwonych Latarni. Wstęp kosztuje 10 euro, a jeżeli bilet kupi się online wówczas 8 euro.

Muzeum uchyla nieco rąbka tejemnicy, odpowiada na tzw, sekretne pytania dotyczące ogranizacji i samej pracy w czerwonych oknach, których wynajem kosztuje 150 euro za 8 godzin. A dlaczego akurat światła są czerwone? Otóż w blasku czerwieni skóra wygląda znacznie gładziej, panie prezentują się znacznie lepiej, wylgądają znacznie atrakcyjniej. W przeszłości czerwone światła używane były używane do zamaskowania śladów i blizn bedących następstwem chorób wenerycznych. W czerwonym świetle blizny były mniej widoczne. Ale! Nie wszystkie światła są czerwone, niektóre okna świecą się na fioletowo i nie jest to bynajmniej bez znaczenia. Fioletowe światło oznacza, że prostytutka jest transgender.

Tuż po wejściu do muzeum prezentowany jest krótki filmik ukazujący pracę w czerwonym oknie „od kuchni”. Informacje na temat Dzielnicy Czerwonej Latrni i samej pracy prostytutek przedstawione są w formie sekretnych pytań i odpowiedzi, które znajdują się na całej trasie zwiedzania.

W Muzeum można zobaczyć jak wygląda standardowy pokój, w którym panie pracują, można także usiąść przy czerwonym oknie i spojrzeć na Dzielnicę z nieco innej perspektywy. Dodatkowo znajduje się pomieszczenie z całkiem interesującymi narzędziami, które służą do urozmaicania przyjemności.

Tak wygląda standardowe miejsce pracy:

a tak bardziej ekskluzywne (seks kluby):

Niezmiernie rozbawiła mnie część, w której prezentowane są rzeczy, których niektórzy panowanie po upojnych i rozkosznych chwilach w małym pokoiku zapomnieli ze sobą zabrać. Sami zobacznie niektóre z nich.

Ostatnie pomieszczenie z Muzeum to tzw.pokój zwierzeń: „Confession. My erotic secret”, gdzie można w kilku zdaniach opisać swój seksualny mały grzech ;). Przyznam, że fajnie czyta się te wszystkie zabawne historie, krórymi zwiedzający muzeum zechcieli się podzielić. Jeżeli będziecie w Amsterdamie koniecznie zajrzycie do Red Light Secrects. Naprawdę warto!

postscriptum

Jeżeli zwiedzacie Dzielnicę Czerwonych Latarni pamiętajcie o 10 przykazaniach:

1. Nie fotografuj ani nie filmuj okien i pracujących pań.

2. Nie pukaj ani nie pluj na okno.

3. Odnoś z szaczunkiem do pracujących pań.

4. Nie spoglądaj do środka przez szczeliny w zasłonach (kiedy pani ma klietna wówczas zasłony w oknie są zasłonięte).

5. Nie stój przed drzwiami lub oknami.

6. Jesli zdecydujesz się skorzystać z usług, zapłać z góry i uprzednio przedyskutuj co jest dozwolone, a co nie.

7. Nie ma seksu bez prezerwatywy.

8. Bądź czysty i zadbany, nie pijany, nie odurzony.

9. W razie zastowoania jakiegokolwiek przymusu, zadzwoń na policję: 09008844

10. Agresja nie jest tolerowana, ani w środku ani na ulicy.

Enjoy! 🙂

*opisując historię prostytucji korzystałam z mini przewodnika, który dostałam podczas zwiedzania Muzeum Red Light Secrets

2 komentarze

  • Amsterdam -idelany punkt wyjściowy do zwiedzania Beneluxu oraz sąsiadów (plus darmowe atrakcje miasta). – malvibee 22 marca 2017 at 18:09

    […] Darmowa atrakcja pod warunkiem, że nie korzysta się za usług 😉 Znajduje się także blisko centrum (około 4 minuty spacerem po ulicy Damstraat). Dzielnica De Wallen, czyli słynna Dzielnica Czerwonych Latarni. Najlepiej pójść tam nocą, gdy czerwone światła w oknach dodają ulicom uroku, a panie wyglądają w tym świetle jeszcze bardziej atrakcyjnie. Właściwie w ciągu dnia też stoją w oknach, ale dzielnica budzi się do życia, rzecz jasna, nocą. Wielu (większosć) turystów przychodzi po prostu pospacerować i zobaczyć jak wygląda to w realu, bo jednak taki widok to nie dla każdego codzienność.(O Dzielicy Czerwonych Latarni szczegółowo możecie przeczytać tutajtutajtutaj) […]

    Reply
  • Charlie 3 maja 2017 at 03:32

    Oooo super, byłam tam niedawno i chyba nic się nie zmieniło. Wystrój nadal ten sam 😉

    Reply

Leave a Comment