Miewam problemy z motywacją. Szczególnie na początku roku. Wiem, że to okres kiedy każdy stawia sobie nowe wyzwania, plany, postanawia zmienić swoje życie, rzucić palenie, regularnie ćwiczyć, pojechać w podróż dookoła świata, zarobić milion dolarów itd. A u mnie zazwyczaj jest zupełnie odwrotnie.

Styczeń to bardzo leniwy okres, ciężko zebrać mi się do robienia czegokolwiek. Dlatego zazwyczaj pierwszy miesiąc nowego roku upływa mi tak trochę bezproduktywnie. Poza tym nie jestem zwolennikiem robienia noworocznych postanowień. Nie potrzebuję nowego roku, 30 urodzin czy jakiejkolwiek przełomowej daty, żeby wprowadzić zmiany w życiu, nowe plany, priorytety czy postanowienia. W tym roku tak się akurat złożyło, że styczeń nie jest tym typowym smutnym, leniwym miesiącem. Początek realizacji pewnego ważnego postanowienia zbiegł się z początkiem nowego roku.

No dobra, do rzeczy!

Podzieliłam się ostatnio na fanpage’u moimi przemyśleniami na temat nauki języków obcych. Wspomniałam też, że planuję rozpocząć naukę języka turekciego i że w związku z tym planuję zapisać się na kurs. W jednym z postów na blogu na temat moich metod nauki języków obcych (link) napisałam, że warto zapisać się na kurs, ale niekoniecznie od poziomu A0 gdyż uważam, że podstaw języka można nauczyć się samemu w domu i do tego wystarczy dobry podręcznik. Mój poziom języka tureckiego aktualnie ogranicza się do znajomości dwóch na krzyż podstawowych zwrotów i kilku słówek.

Ostatnio, szukając na youtube filmików związanych z nauką języka tureckiego, natrafiłam na filmik o bliźniakach, którzy postawili sobie za cel w tydzień nauczyć się języka tureckiego na poziomie komunikatywnym. Ich plan polegał na intensywnej nauce po minimum 12 godzin dziennie przez 7 dni. Podobno im się to udało, Podobno wszystko jest możliwe i wszystko się da, ale mimo wszystko, mimo nadprzyrodzonych zdolności i talentów jakie niektórzy być może posiadają nie wierzę, że można osiągnać poziom A2 w przeciągu zaledwie jednego tygodnia.

Poza tym ten film powstał przy współpracy z platformą Babbel, która oferuje naukę języków obcych. Zatem jest duże prawdopodobieństwo, że to tylko zwykła ściema, której celem jest zachęcenie do korzystania z aplikacji Babbel, która rzekomo uczyni z ciebie poliglotę w kilka tygodni. (link do filmu tutaj)

Nie wierzę w cuda i w możliwość nauki języka w tak bardzo ekspresowym tempie niezaleznie od talentów, zdolności, metod nauki i pamięci.

Ale wiecie co? Prawdziwość tego filmu nie ma dla mnie większego znaczenia, bo najważniejsze jest to, że ten film zainspirował mnie! Zainspirował mnie podjęcia takiej małej próby.

Tak się składa, że bedę w najbliższym czasie (znów:)) przez 10 dni w Turcji. Będę mieć czas tylko dla siebie i będzie to świetna okazja, żeby próbować rozmawiać po turecku. Podążając śladami bliźniaków z filmu wykorzystam ich metodę i będę intensywnie się uczyć i starać za pomocą rozmówek, przygotowanych wcześniej zwrotów, zdań komunikować się w języku tureckim. Chodzi proste zwroty, takie jak zamówienie herbaty, czegoś do jedzenia, znajomość liczb, żeby rozumieć kiedy sprzedawca podaje cenę, zapłacanie rachunku, zapytanie o drogę, proste polecenia, jak iść prosto, w prawo, w lewo, proste konstrukcje typu: chcę, mogę, jak się czuję itd.

W Turcji ogólnie ciężko porozumieć się w języku angielskim więc jest to dodatkowa motywacja do przełamania oporów i podjęcia próby aktywnego używania języka. Każdy, kto kiedykolwiek uczył się języka obcego wie doskonale, że najtrudniejszą częscią nauki jest właśnie przełamanie się i mówienie, a przecież rozmowy z native speakrami to najszybsza i najskuteczniejsza metoda nauki.

Z jakich pomocy naukowych będę korzystać?

a) aplikacja Babbel

b) podręcznik „Turecki nie gryzie!” (wydawnictwo Edgard)

c) rozmówki tureckie

d) słownik

e) rozmowy uliczne (kto chociaż raz był w Turcji wie, że o to akurat nie trudno) 🙂

Jestem realistą i mam świadomość, że nie osiągnę w ciągu tych 10 dni oszałamiającego poziomu( o ile w ogóle uda mi się osiągnąć A1 :D), ale chcę jedynie sprawdzić ile jestem w stanie się nauczyć poświęcając każdego dnia minimum 8 godzin na naukę.

Dobrze się złożyło, że akurat natrafiłam na ten filmik tuż przed moim kolejnym wyjazem do Turcji. Normalnie nie miałabym na to czasu, bo pracuję 40 godzin tygodniowo, ale mój pobyt w Turcji to świetna okazja to podjęcia językowego wyzwania. Wiem, że na tych 10 dniach nie skończą się moje wyprawy do Turcji w tym roku (na pewno pojadę tam raz jeszcze za trzy miesiące), ale póki co podczas tego najbliższego wyjazdu skupię się na tych 10 intensywnych dniach nauki.

Jeżeli chcecie śledzić moje poczynania z językiem tureckiem to zapraszam do polubienia fanpage’a na facebooku. Będę tam regularnie Was informować o moich postępach w nauce i o tym jak radzę sobie przy codziennych konwersacjach.

A tymczasem idę spakować walizkę na jutrzejszy wyjazd 🙂

No Comments

Leave a Comment