Czy można totalnie oszaleć na punkcie jednego miejsca? Oszaleć do tego stopnia, żeby codziennie budzić się i zasypiać z myślą o tym miejscu, żeby tęsknić za nim tak bardzo, że to uczucie staje się momentami ciężkie do zniesienia? Czy można oszaleć do tego stopnia, żeby rzucić wszystko, zostawić dotychczasowe życie za sobą po to, żeby przperowadzić się właśnie do tego miejsca?

Czasem myślę sobie, że gdybym nigdy nie odwiedziła Stambułu to być może nigdy nie przekonałabym się, że takie szaleństwo jest możliwe, bo nigdy żadne miesjce aż tak mnie nie urzekło, chociaż widziałam wiele cudownych miast, krajobrazów, panoram, gór, architektonicznych arcydzieł, ale to właśnie to jedno miasto urzekło mnie i rozkochało w sobie jak żadne inne. Na początku, tuż po pierwszej wizycie w Stambule, myślałam, że to chwilowa fascynacja, że wszystkie emocje, które obudził we mnie Stambuł są tymczasowe, spowodowane tym, że nie minął wystarczająco długi czas od powrotu, że w miarę upływu czasu to zauroczenie minie. Tak się jednak nie stało. Pomyślałam wówczas, że to wszystko spowodowane jest być może swego rodzaju niedosytem, tym, że byłam w Stambule zbyt krótko i nie zdążyłam przyjrzeć się temu miastu wystarczająco uważnie. Po trzech miesiącach od pierwszej wizyty pojechałam tam drugi raz i…zakochałam się jeszcze bardziej.

W jednym z moich ulubionych tekstów “Gypsy life.Życie na walizkach” napisałam, że ” kiedy nie lubi się swojego życia wtedy tęskni się najbardziej za tym co mineło, zostało gdzieś w tyle, gdzieś jedynie we wspomnieniach, wtedy najbardziej żal jest odchodzić, opuszczać, pożegnać się” i wówczas wytłumaczyłam sobie tą niewytłumaczalną dla mnie miłość do Stambułu tym, że nie chce mi się już mieszkać w Holandii, że strasznie mi się już tutaj nudzi, że jestem zmęczona pracą i życiem w deszczowej brzydkiej Holandii i to dlatego tak strasznie tęsknię za Stambułem i że być może wcale tutaj nie chodzi o Stambuł ale o tęsknotę w ogóle, tęksnotę za czymś innym, za innym życiem. Uznałam, że odczekam jakiś czas i moja fascynacja Stambułem minie, a międzyczasie odwiedzę inne kraje, zobaczę inne miejsca, może się w którymś zakocham i może wtedy swoje uczucia przeleję na inne miasto. Tak się nie stało, bo gdziekolwiek nie pojechałam, Stambuł mi towarzyszył, był nieustannie w mojej głowie.

Być może kiedyś na swojej drodze podróżniczej odwiedzę miejsce, które uwiedzie mnie jeszcze bardziej niż Stambuł i to za nim będę tęsknić i marzyć po nocach i znowu pakować walizkę, by tam chcieć zacząć wzystko od nowa. Nie wiem czy to szaleństwo, obsesja, wariacka miłość czy też wszystko razem wzięte, ale nazwa nie ma tutaj większego znaczenia, jakiekolwiek nadam imię tej niekończącej się fascynacji boskim Stambułem wiem jedno, że Stambuł będzie już niedługo moim miastem. (no dobra torchę się rozgadałam, ale już przechodzimy do zjdęć) 😉

Alphonse de Lamartine powiedział: ” Gdyby ktoś miał tylko jedno spojrzenie, aby dać światu, powinien spojrzeć na Stambuł” i ja się z tym w 100% zgadzam.

Panorama Stambułu

z Pałacu Topkapi

z meczetu Sulejmana

z wieży Galata

z mostu Galata

nad Bosforem

“Życie nie może być aż tak straszne, myślę czasem. W końcu człowiek przecież zawsze może pójść nad Bosfor”/ Orhan Pamuk, Stambuł. Wspomnienia i miasto./

Hagia Sophia

Ulice Stambułu

meczety królujące nad Miastem

Kocham Stambuł, cała reszta ma drugorzędne znaczenie.

PS macie takie miasto, w którym totalnie się zakochaliście? Jeżeli tak, podzielcie się swoją hisotrią w komentarzach.

3 komentarze

Dodaj komentarz