To, co zaraz napiszę jest wręcz niewybaczalną zdradą, a nawet zbrodną, ale nic nie poradzę na to, że lubię Rotterdam! A dlaczego to takie przestępstwo? Ano dlatego, że moim ulubionym miastem, numerem jeden w Holandii, (pomimo narzekań od czasu do czasu) jest Amsterdam, a skoro lubi się jedno to ponoć nie można drugiego. Tak, jak Kraków z Warszawą, Lizbona z Porto, Milan z Rzymem tak historyczny Amsterdam z nowoczesnym Rotterdamem rywalizują ze sobą. O przyczynach rywalizacji, tle historycznym może opowiem innym razem, dziś natomiast skupię się na innym aspekcie.

Rotterdam jest typowym nowoczesnym miastem, z nowoczesną architektuą i to właśnie wyróżnia go na tle całej Holandii. Ma długa tradycję jeśli chodzi o nowoczesne budownictwo. 43-metrowy Witte Huis (Biały Dom) wybudowany w 1898 roku był wówczas najwyższym budynkiem w Europie. Także w pierwszej dekadzie XX wieku powstało kilka budynków w nowoczesnym stylu. Jednak to, co najbardziej wpłynęło na aktualny wygląd miasta jest fakt, że podczas II wojny światowej w 1940 roku, centrum Rotterdamu zostało zbombardowane przez niemieckie Luftwaffe i zrównane niemalże z ziemią. Po 1945 roku rozpoczęła się odbudowa miasta.

Dziś w Rotterdamie można podziwiać nowoczesne budynki i wieżowce inspirowane architekturą amerykańskich metropolii.

 

Jednym z najciekawszych projektów w Rotterdamie są nietypowe Kubuswoningen, czyli domki w kształcie sześcianu. Zaprojektował je w latach siedemdziesiątych holenderski architekt Piet Blom na zlecenie władz miasta Rotterdamu. Projekt oparty był na koncepcji „życie jako miejski dach”, a jego głównym celem było stworzenie osiedla z przestrzenią publiczną na poziomie gruntu zakończoną gęstą zabudową mieszkalną. Projekt przedstawia wioskę w mieście, gdzie każdy dom symbolizuje drzewo, a wszystkie domy, czyli łącznie 38 sześcianów symbolizują las.

Domy kostki przechylone są o 45 stopni i oparte są na pylonie o szcześciokątnym kształcie. Ściany i okna nachylone są pod kątem 54,7 stopni. Domy składają się trzech pięter o łącznej powierzchni około 100 metrów kwadratowych, jednak z powodu wszystkich ukosów i przechyleń jedna czwarta powierzchni nie nadaje się do użytku.

Domki sześciany znajdują się przy ulicy Overblaak, tuż przy stacji metra Blaak. Ponieważ mieszkańcy nietypowych budyknów byli stale nękani przez ciekawskich turystów chcących za wszelką cenę zobaczyć jak wygląda mieszkanie w sześcianie od środka, jeden z właścicieli zdecydował otworzyć: „Show-Cube” (Kijk-Kubus) gdzie za niewielką opłatą (3 euro) można zobaczyć sześcian od środka. Część domów kostek(większe powierzchniowo) zostały przerobione na hostel prowadzony przez sieć holenderskich hosteli Stayokey.

Jak wygląda dom-kostka wewnątrz?

Dom-kostka składa się z parteru z głównym wejściem(bardzo kręte schody), na pierwszym piętrze znajduje się salon z otwartą kuchnią, drugie piętro to dwa pokoje i łazienka, z kolei trzecie to pomieszczenie, które często przeznaczone na ogród.

Są to na swój sposób bardzo urocze domki, inne i przez to atrakcyjne i pewnie fajnie się w nich mieszka, ale ogólnie jest trochę mało miejsca (pewnie w hostelu, który składa się z większych kostek jest trochę więcej przestrzeni). Na ostatnim piętrze jest trochę duszno, ale za to ciekawy widok z okna.

Trochę ciężko też minąć się na wąskich schodach, nie tylko tych wejściowych, ale także tych prowadzących na kolejne piętra, właściwie nie można się minąć trzeba czekać aż inni zejdą, żeby można było wyjść.

Czy zamieszkałabym w takim sześcianie? Chiciałabym na pewno spróbować, bo już sam fakt mieszkania w tak niebanalnym lokum jest atrakcją samą w sobie. Jednak pewnie po jakimś czasie trochę przeszkadzałyby mi rzesze turystów codziennie odwiedzjących to cudo, ale na tym też polega cały urok nietypowego lasu w samym sercu miasta.

No Comments

Leave a Comment