Bez zbędnych wstępów i przydługich tłumaczeń opowiem dziś o zderzeniu się ze stambulską rzeczywistością 😉

Odwiedzanie ulubionych stambulskich miejsc

Oczekiwania

Będę jeździć często do moich ulubionych stambulskich zabytków i miejsc, za którymi tak tęskniłam. Będę spędzać tam dużo czasu.  Rumeli Hisari, Anadolu Hisari, Rumelifeneri itd. Tam jest pięknie, cicho i nie tak tłoczno jak w okolicach najpopularniejszych dzielnic.

Rzeczywistość

Pojechałam tylko raz do Rumelifeneri. Ponad półtoragodzinna podróż w wypchanym po brzegi autobusie, stojącym co chwile w korkach, skaczącym po przedmiejskich drogach przy ekstremalnych zakrętach wypompował ze mnie całą energię na tyle, że po powrocie późnym popołudniem uznałam, że chyba jednak następnym razem wolę zostać w domu.

Oczekiwania

Pojadę na plażę. Şilenajpopularniejsza i podobno najfajniejsza plaża w okolicach Stambułu. Dojeżdża tam specjalny autobus więc nawet nie muszę się przesiadać.

Rzeczywistość

Pół godziny promem do Üsküdar plus dwie i pół godziny w autobusie dały mi dużo do myślenia i doszłam do wniosku, że jednak nie kocham spędzania czasu na plaży na tyle, żeby aż tak się poświęcać.

 

Oczekiwania

Jak będę chciała odpocząć od stambulskiego zgiełku popłynę sobie na Wyspy Książęce. Tam odetchnę i odnajdę chwilę spokoju, półtoragodzinna podróż promem jest zdecydowanie przyjemniejsza niż tułaczka w miejskich autobusach.

Rzeczywistość

Kolejki i tłumy przy Eminönü i Kabataş przy promie na Wyspy są chyba najlepszym dowodem, że na próżno szukać na Wyspach chwili wytchnienia. A już na pewno nie w okresie letnim.

Relaks i nauka nad Bosforem

 

Oczekiwania

Zamiast siedzieć w domu przed komputerem i ślęczeć nad książkami pójdę sobie gdzieś nad Bosfor, usiądę w spokoju i tam się pouczę. Jest piękne lato więc nie muszę martwić się, że deszcz pokrzyżuje mi plany.

 

Rzeczywistość

Kiedy tylko usiądę nad Bosforem, nieważne, w której części miasta, za chwilę przysiada się jakiś typ i natarczywie mi przeszkadza. Nic, że nie reaguję albo mówię grzecznie(lub mniej grzecznie) , żeby sobie poszedł i ewentualnie przesiadam się w inne miejsce. Najbardziej odporni na zlewkę i stanowcze, niemiłe komentarze podążają za mną w nadziei, że może jednak zmienię zdanie i zechcę poświęcić im trochę uwagi. Nie wspominając już o ponad 30-stopniowyh upałach, które raczej nie zachęcają do spędzenia całego dnia na słońcu oraz o wszechobecnych tłumach, które powodują, że jedyne na co mam ochotę to zostać w domu.

 

Nauka języka tureckiego

 

Oczekiwania

Jak tylko nieco odpocznę to zapiszę się na intensywny kurs tureckiego. Nauczę się języka na co najmniej poziomie B1, żeby w miarę swobodnie móc się komunikować.

 

Rzeczywistość

Pierwsze co robię po przyjeździe to szukam tanich lotów, żeby pozwiedzać trochę Turcję zanim wpadnę w wir nauki tureckiego.

Zamiast w wir nauki, wpadam w szał podróżowania i intensywny kurs tureckiego przestaje być priorytetem na rzecz podróży. Wszystkie ceny zaczynam przeliczać na bilety lotnicze, kalkuluję która podróż kiedy mi się bardziej opłaci, do którego miasta, kraju i w jakim terminie. Skyscanner, Pegasus i AirBnb są najczęściej odwiedzanymi przeze mnie stronami.

 

Dieta i przygotowywanie posiłków

 

Oczekiwania

Będę przygotowywać zdrowe posiłki w domu, żeby zaoszczędzić i nie wydawać kasy na mieście. Będę robić zakupy tylko na targach,bo tam jest taniej.

 

Rzeczywistość

Przez pierwszy miesiąc, stęskniona za tureckimi przysmakami biegam jak opętana po lokalnych restauracjach, kupuję wszystkie rodzaje kebabów i próbuję wszystkiego czego jeszcze do tej pory nie miałam okazji. Po kilku wizytach na lokalnym targu gdzie przy każdym stosiku słyszałam: „Nerelisin?”uznałam, że Migros(supermarket) jest chyba lepszą opcją.

Pod koniec drugiego miesiąca pobytu(kiedy już tureckie jedzenie mi się dawno przejadło), ku swojemu zaskoczeniu, dochodzę do wniosku, że zupełnie tego nie planując zmierzam ku surowemu weganizmowi. Tureckie lato nie zachęca mnie do gotowania i konsumowania posiłków na ciepło za to owoce, surowe warzywa, orzechy i  wszelakiego rodzaju nasiona  stały się moimi ulubionymi posiłkami.

Pozwolenie na pobyt

 

Oczekiwania

Złożę podanie o pozwolenie na pobyt, będę mogła spokojnie pomieszkać sobie w Stambule bez martwienia się o krótki limitowany czas pobytu na wizie turystycznej.

 

Rzeczywistość

Perspektywa półrocznego okresu oczekiwania na spotkanie w sprawie przyznania pozwolenia na stały pobyt plus masa dokumentów i użerania się z turecką biurokracją, gdzie z nikim nie można skomunikować się w języku angielskim doprowadziły mnie do punktu, w którym uznałam, że albo mnie ktoś mnie tutaj legalnie zatrudni (dzięki czemu będę mogła zostać) albo wyjeżdżam po trzech miesiącach, żeby zdystansować się na kilka miesięcy od Stambułu, bo chociaż nadal uwielbiam to miasto to jednak czasami doprowadza mnie ono do szału do tego stopnia, że bywają dni kiedy naprawdę tęsknię za Amsterdamem.

 

 

2 komentarze

  • dorotastrzelecka 26 lipca 2018 at 15:48

    Tak to jest i kolejny dowód na to aby nie wyobrażać sobie za dużo, bo zawsze będzie inaczej. Ciekawy punkt z językiem. Nie wiem ja u Ciebie ale ja bardzo nie lubię się uczyć języków, przychodzi mi to bardzo z trudem. Jednak nauczenie się go jest po prostu nieprzyjemnym lecz koniecznym obowiązkiem. Więc pozostaje się wysilić i przecierpieć. Za to podróżowanie (nawet jak rzeczywistość okazuje się inna i dojazd z powrotem zajmuje więcej czasu niż pobyt) jest fajne i przyjemne, więc nic dziwnego że aż ciągnie do niego. Dobrze wiemy, że najpierw powinien być obowiązek a potem przyjemność, ale nie dajemy rady się zmobilizować i robimy na odwrót. Powodzenia przede wszystkim przy karcie pobytu. Obyś dostała ją jak najszybciej.

    Reply
    • malvibee 26 lipca 2018 at 16:16

      Jeśli chodzi u mnie o naukę języków to lubię i mimo, że nie poszłam na kurs to codziennie uczę się tureckiego sama, bo lubię ten język i lubię też tuecką muzykę więc sprawia mi to przyjemność. Ale na przykład, bardzo ciężko uczyło mi się holenderskiego, bo nie lubiłam tego języka i uczyłam się go właśnie z konieczności i chyba dlatego nigdy nie opanowałam go na poziomie zaawansowanym, bo w pewnym momencie po prpostu porzuciłam kontynuowanie nauki. Jeśi chodzi o pozostanie w Stambule to wciąż łudzę się, że stanie się cud i ktoś zechce mnie legalnie tutaj zatrudnić. Ale jeśi się nie uda to płakać nie będę, wyjadę z Turcji i wrócę za trzy miesiące kiedy znów będzie przysługiwać mi wiza turystyczna. Właściwie to przyznam, że nawet odpowiadałoby mi takie życie i podróżowanie pomiędzy np.Stambułem a Amsterdamem czy Stambułem i innym miastem. Także jeśli nie stanie się wspomniany wcześniej cud to będę kombinować. Pozdrawiam 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.