Ta wycieczka zaczęła się źle już od samego początku. Do Anadolu Kavağı zdecydowałam się pojechać autobusami i to był błąd, datego, że raz korki, a dwa na przesiadkę czekałam ponad 30 minut, bo jedyny autobus dojeżdżający do tej wioski(linia 15A) kursuje dość rzadko. A dużo wyogdniej byłoby po prostu wsiąść na prom, bo chociaż czas podróży mniej więcej jest taki sam, czyli około 1h 20 min to prom ma znacznie więcej zalet. Po pierwsze na promie zawsze można wygodnie usiąść, płynąc promem przez Bosfor można podziwiać stambulskie perełki po obu stronach miasta, po trzecie, można sączyć sobie przepyszną turecką herbatę w tradycyjnej tureckiej szklance co dodaje jeszcze więcej uroku całej wyprawie.

A tak wytłukłam się autobusami, wyczekałam na przystanku i po dotarciu na mejsce okazało się, że jedyna sensowna atrakcja tego miejsca to ruiny średniowiecznego zamku Yoros zlokalizowanego na wzgórzu. No do idę.

Kiedy tylko mijam ostatni dom słyszę już z oddali wycie i szczekanie psów co trochę mnie przeraża. (Kto czytał wpis o Anadolufeneri ten wie, że ja nie potrafię zaprzyjaźnić się z psami) Ale myślę sobie odważnie, że nie po to tyle tu jechałam, żeby nie zobaczyć głównej atrakcji.

Z tego stresu pomimo oznaczeń poszłam w złym kierunku i oczywiście napotkany na drodze pies zaczął na mnie warczeć i szczekać, przez co zbiegło się kilka innych psów, a ja szybko się odwróciłam i szłam modląc się, żeby do mnie nie podbiegły. Kiedy zobczyłam, że jednak nie tędy droga do zamku ulżyło mi, że wciąż mam szansę zwiedzić główną atrakcję okolicy.

Droga do ruin zamku jest stroma, kręta a na szczyt prowadzą setki schodów, a na każdym poziomie znajdują się restauracje, akurat w tym momencie świecące pustkami, więc co rusz, ktoś zaprasza mnie do środka. Co jakiś czas zatrzymuję się, żeby podziwiać cudowną panoramę i oczami wyobraźni widzę jak pięknie musi wyglądać Bosfor z samego szczytu wzgórza.

Jestem pod bramą ruin, która niestety jest zamknięta, ale widzę, że jest wydeptana ścieżka obok więc to musi być wejście. Idę z wypiekami na twarzy, że jednak mi się udało dotrzeć, ale niestety mój entuzjazm zgasł błyskawicznie w momencie kiedy tuż przed wejściem zobaczyłam dużego psa, który uważnie mi się przyglądał.

Ja pier***ę, pomyślałam sobie, zawracam, oby tylko ten pies do mnie nie podbiegł, bo chyba sturlam się z tego szczytu i zatrzymam na jakimś restauracyjnym płocie.

Wszystko jak zwykle dobrze się skończyło, ale niedosyt pozostał, że jednak mi się nie udało. Szkoda, że akurat w tym momencie nie było innych zwiedzających, gdyby ktokolwiek był w pobliżu poszłabym dalej, a że akurat byłam tam zupełnie sama uznałam, że już dam sobie spokój z tymi psimi przygodami.

Wróciłam do wioski, a że tam nie było nic oprócz pustych restauracji nie mogłam odgonić się od zaproszeń. Nie miałam gdzie uciec, bo ‘centrum’ Anadolu Kavağı to powierzchnia dwa na dwa więc gdzie się nie ruszyłam to każdy mnie zapraszał do środka. Byłam zmęczona, zestresowana, zniesmaczona, że nie udało mi się wejść na szczyt. Pospacerowałam w kółko bez celu i wsiadłam na prom.

Tylko dzięki temu moja wycieczka w całości nie zakończyła się totalnym fiaskiem. Chociaż wszystko poszło niezgodnie z planem to przynajmniej sam powrót złagodził gorycz porażki.

Przyjemnie jest siedzieć wygodnie i bezpiecznie na promie, z rozgrzewającą herbatą i podziwiać stambulskie cuda.

Tutaj krórkie nagranie,gdzie można podziwiać Rumeli Hisarı (o Rumeli Hisarı pisałam tutaj)

Czy warto wybrać się do Anadolu Kavağı?

Chociaż widok na Bosfor w drodze do ruin zamku jest piorunująco piękny, być może z samego szczytu jeszcze piekniejszy to poza tym nie za bardzo jest w tej okolicy co robić. Mimo że ja uwielbiam włóczyć się po przedmieściach i wioskach ta bynajmniej mnie nie urzekła.

Jak już wpsomniałam, ‘centrum’ to restauracje nastawione na turystów i może wlaśnie przez to wioska straciła cały swój urok. Nie sprawdziłam oferty więc nie wiem czy warte są polecenia.

Nieco denerwującym jest fakt, że każdy z każdej strony zaprasza do restauracji, a ponieważ główny plac jest mały nie da się nigdzie schronić przed tzw. naganiaczami, co po prostu bywa momentami męczące.

Dla mnie Anadolu Kavağı to nie jest miejsce warte ponownego odwiedzenia. Zdecydowanie nie polecam, szczególnie, że Stambuł i okolice mają setki lepszych miejsc, gdzie można przyjemnie i uroczo spedzić dzień.

4 komentarze

  • Zbyszek 5 grudnia 2017 at 15:45

    Świetna praca 🙂

    Reply
  • dorotastrzelecka 5 grudnia 2017 at 18:46

    Wiesz, ja też się boję psów i to bardzo. Zwłaszcza bezpańskich, których w Turcji ponoć pełno. Właśnie one są barierą, że omija mnie zwiedzanie samej słabo zaludnionych terenów w okolicach wiosek. Wiem, że dużo tracę, ale naprawdę się boję. Nie podejrzanych ludzi lecz psów. Dlatego na takie wycieczki wolę chodzić z kimś, kto pomoże mi zachować spokój, mniej się boi psów i potrafi je obejść. Pamiętam jak kiedyś na wycieczce rowerowej z kolegą w Polsce jakiś pies z pobliskiej zagrody rzucił się w naszą stronę. To koniec – pomyślałam, nie ucieknę, zagryzie mnie. Kolega pogroził mu pąpką rowerową to trochę się skulił. Potem dzieciaki, do których należał go zabrały. Ale niestety nie zawsze mogę liczyć na towarzysza wycieczki, że znajdzie czas. Dlatego wiele i tak nie wypala. Ty i tak miałaś odwagę, że doszłaś taki kawałek. Dobrze rozumiem jak to jest gdy pies zagrodzi ci drogę. Więc łączę się w bólu :*

    Reply
    • Malwina Blicharz 5 grudnia 2017 at 18:59

      dziękuję :* niestety mam już tak od dziecka, że boję się psów. To fobia jak każda inna i myślę, że można się z tego wyleczyć (a przynajmniej mam taką nadzieję). Kiedy jestem sama i gdzieś na mojej drodze spotykam dużego psa to staram się w myślach skupiać na czymś innym i próbuję udawać, że go nie widzę, i staram się ignorować całą sytuację, chociaż serce wali mi jak młot… to są zawsze bardzo stresujące sytuacje dla mnie, ale staram się być ponad to wszystko, udaje mi się to z różnym skutkiem jak widać 😀
      Niestety w Turcji pląta się cała masa bezpańskich psów, o ile te w mieście zazwyczaj są spokojne, na wsiach bywa już gorzej 🙁
      Pozdrawiam ciepło :*

      Reply

Dodaj komentarz