Tuğçe poznałam w 2017 roku w Amsterdamie na kursie przygotowawczym do IELTS. Zaprzyjaźniłyśmy się od razu na pierwszych zajęciach. Tuğçe jest Turczynką, a że ja mówiąc jej o moich zainteresowaniach nie mogłam nie wspomnieć o mojej miłości do Stambułu, szybko znalazłyśmy wspólny język.

Tuğçe często opowiadała mi jak bardzo chciałaby zamieszkać w Amsterdamie i jak bardzo podoba jej się to miasto. Ja wtedy, mając po kilku latach dość Amsterdamu, patrzyłam na nią z niedowierzaniem, co ona takiego fajnego widzi w tym mieście. Ona patrzyła na mnie w dokładnie  taki sam sposób, kiedy mówiłam jej o moim zafascynowaniu Stambułem, o marzeniu zamieszkania w Turcji i planach przeprowadzki.

życie nad Bosforem

Ja moje marzenie o pomieszkaniu w Stambule spełniłam. Tuğçe, pomimo wielkich starań,  niestety nie udało się przeprowadzić do Amsterdamu.

Dla mnie przeprowadzka na kilka miesięcy do Turcji była jedynie kwestią oszczędności, determinacji i może jakieś tam odrobiny odwagi( przynajmniej niektórzy tak twierdzą, że to było odważne) Natomiast dla Tuğçe, posiadaczki tureckiego paszportu, przeprowadzka za granicę, życie na emigracji gdzieś w Europie Zachodniej być może na zawsze pozostanie jedynie w sferze marzeń.

 

Stambuł, Stambuł…

Po ponad dwóch miesiącach mieszkania w Stambule zaczynam coraz lepiej rozumieć dlaczego większość Turków, jeżeli ma tylko taką możliwość, woli mieszkać w Europie Zachodniej niż w swoim własnym kraju.

Smutna prawda jest taka, że życie w Stambule jest na co dzień uciążliwe. Miasto jest przeludnione, zakorkowane, w niektórych miejscach wręcz zaśmiecone. Dodatkowo, biorąc pod uwagę średnie zarobki Turków-Stambuł jest miastem drogim.

Tureckie prawo pracy nie jest szczególnie przyjazne pracownikowi, a dodając jeszcze do tego aktualną nieciekawą sytuację ekonomiczną kraju doskonale rozumiem, że kto może-ucieka. Z tym, że wielu posiadaczy tureckiego paszportu o ucieczce może sobie jedynie pomarzyć patrząc na przepływające po Bosforze promy.

możliwość wyboru

 

Bycie obywatelem Unii Europejskiej

Dla nas, obywateli Unii Europejskiej, przyjazd do Turcji na kilka miesięcy czy nawet na dłużej nie jest czymś nadzwyczajnie trudnym. Być może znalezienie legalnej pracy wymaga nieco więcej zachodu, ale załatwienie sobie stałego pobytu jest dla nas możliwe, wymaga jedynie trochę nakładów finansowych oraz uzbrojenia się w cierpliwość w walce w turecką biurokracją.

Przywykliśmy do faktu, że możemy łatwo podróżować sobie po Europie, że nikt nie pyta nas o wizę, że możemy przekraczać granice Unii Europejskiej tak jakbyśmy podróżowali w obrębie jednego kraju. Przywykliśmy do tego faktu na tyle, że podróżując po Europie w ogóle nie zastanawiamy się na jakimikolwiek formalnościami.

Możemy znaleźć pracę w jakimkolwiek kraju członkowskim i bez zbędnych wiz i pozwoleń na pracę i setek tysięcy dokumentów możemy po prostu zacząć pracować.

Przywykliśmy do tego faktu na tyle, że często zapominamy jak wielkim przywilejem jest bycie obywatelem Unii Europejskiej.  Zapominamy jak bardzo ułatwia nam życie fakt, że na naszych paszportach widnieje napis UNIA EUROPEJSKA.

.

Piszę o tym dlatego, bo mieszkając tutaj w Turcji, widząc i rozmawiając ze zmęczonymi życiem nad Bosforem Turkami,  podwójnie doceniam fakt, że mam możliwość wyboru. Miałam fantazję pomieszkać sobie w Turcji to pomieszkałam. I cieszę się, że mogę sobie stąd wyjechać kiedy tylko zechcę. Chociażby jutro. Jeżeli zechcę pomieszkać sobie w Grecji, na Malcie, w Niemczech, w Belgii czy w Holandii nic nie stoi mi na przeszkodzie.

Fantazje Turków o pomieszkaniu sobie w Europie Zachodniej często kończą się jedynie na samym fantazjowaniu i wyobrażeniach jak to jest żyć w krajach, w których po prostu żyje się łatwiej.

możliwość wyboru

No Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.