Bezsenna noc. 4:30. Leżę i słucham ezanu. Już wiem, że nie zasnę, ale może chociaż wytrzymam w łóżku do 5:00. Czas podczas bezsennych nocy wlecze się niemiłosiernie wolno. Pół godziny to jak pół nocy. Dobra wstaje. Mam przecież filmy z Kapadocji do zmontowania. Myślę, że wielu zgodzi się ze mną, że najlepiej montuje się późną nocą ewentualnie bardzo wcześnie rano.

Nie lubię montować w ciągu dnia. Nie potrafię się skupić i wkurza mnie kiedy próbuję poskładać w sensowną całość kilkanaście kilkuminutowych ujęć, kiedy poprawiam jedno cięcie kilka razy.

Amatorszczyzna.

Dzbanek mocnej tureckiej herbaty to najlepszy zastrzyk energii.  Stawia na nogi nawet takie zombi jakim ja jestem dzisiaj.

10:30

 

Wybór muzyki do filmu. To zazwyczaj zajmuje mi  najwięcej czasu. Nie wybieram podkładu muzycznego randomowo. Czasami siedzę i słucham kawałków dwa dni zanim uznam, że któryś nadaje się do konkretnego ujęcia. Przeglądam listę utworów i staram się wybrać ten, który najbardziej wpasowuje się w klimat filmu. Mam nadzieję, że w miarę mi to wychodzi i że nie jest to jedynie moje odczucie, że wszystko pięknie się układa podczas gdy inni nie widzą w tym żadnej spójności.

12:20

Przerwa na lunch, a ja znów mam pustą lodówkę. Odkąd przyjechałam do Turcji w ogóle odechciało mi się gotować. Raz, że jedzenie jest tutaj tanie, dwa jest gorąco więc stanie przy kuchni i serwowanie dla samej siebie gorących dań w żaden sposób do mnie nie przemawia. Najbardziej smakują mi owoce  i praktycznie żywię się głównie owocami no i oczywiście tureckim streetfoodem od czasu do czasu.

Dobra, idę po szybkie zakupy do sklepu za rogiem, bo nie nawet nie chce mi się jechać do większego supermarketu. Na samą myśl o zawalonym metrze przestaje być głodna. Niby weekend, niby Stambulczycy wyjeżdżają poza miasto, ale przecież Stambuł jest i tak najbardziej zatłoczonym miastem świata. Przynajmniej w moim przekonaniu.

W ogóle to przestałam robić zakupy na co piątkowym targu na Kasımpaşa chociaż ceny na targach są niższe niż w supermarketach, ale wkurza mnie to, że ciągle słyszę: Nerelisin?. Wystarczy, że „where are you from?” towarzyszy mi przy każdym zakupie kebabu, herbaty czy kawy.

Dlatego targ sobie odpuszczam.

Wiem, że brzmi to cholernie głupio,  ale takie pytania już mnie męczą tak samo jak uliczne zaczepki. Kiedy idę ulicą i słyszę, że ktoś coś za mną krzyczy albo próbuje coś zagadać mam ochotę odwrócić się o komuś przywalić.

Stambuł rodzi we mnie agresję?

Przecież przyjechałam odzyskać tutaj spokój.

 

15:00

Montowanie na dziś już odpuszczam. Powinnam zabrać się teraz za słówka z tureckiego, ale przez tą bezsenną noc ciężko mi się skoncentrować. Odpuszczam. Wiem, że to źle, ale nie dość, że jestem wymęczona po Kapadocji(dopiero wczoraj wróciłam) to jeszcze nie udało mi się nawet zasnąć.

Zamiast siedzieć nad tureckim wychodzę na krótki spacer przed wielkimi wydarzeniami wieczornymi. Dla Turcji i dla Polski. Dla Turcji wyniki wyborów (czy mogą ich jeszcze zaskoczyć?) dla Polski mecz o wszystko w mistrzostwach świata. Taką już mamy tradycję, że w rozgrywkach grupowych Mistrzostw  Świata/Europy drugi mecz jest meczem o wszystko, a trzeci…o honor.

 

23:00

Emocje już opadły.

Polska niewyobrażalnie skompromitowała się w meczu w Kolumbią. Przegraliśmy 0:3. Na ulicach Stambułu AKP świętuje zwycięstwo w wyborach.  Pewnie będą imprezować do rana.

W takie dni jak ten,  nie lubię Stambułu.

 

Stambuł, 24.06.2018

No Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.