Kiedy 5 lat temu przyjechałam do Holandii, przez pierwsze trzy tygodnie mieszkałam w małej, agroturystycznej wiosce Ommel. Niektórzy złośliwie nazywali to miejsce gettem dla Polaków, gdyż spora część domków letniskowych wynajmowana była przez polską agnecję pracy, która lokowała tam polskich pracowników. To było bardzo przygnębiające miesjce.

99% Polaków, którzy zamieszkiwali w tych domkach to była czysta patologia. Pracowali tylko po to, żeby zarobić na zioło, piwo i wódkę. Żyli od weekendu do weekendu. Pamiętam wspólokatorki z domku, które dzień zaczynały od browara, kolesi chlejących do nieprzytomności i agresywnych palaczy zielska, którzy świrowali gdy zabrakło kasy na jaranie (całe szczęście wypłaty były cotygodniowe). Ale oni takie życie lubili; bez większych obowiązków, odpowiedzialności, ambicji.

Zdążyli niestety dać się poznać lokalnym mieszkańcom od najgorszej strony. Polacy byli tam persona non grata. Poszłam tam kiedyś ze znajomym do lokalnego klubu, ale nas nie wpuścili, bo wylegitymowaliśmy się polskim ID.

Niestety negatywna opinia na temat polskiej emigracji na Ommelu się nie skończyła. Mieszkałam i pracowałam z wieloma rodakami i z przykrością muszę przyznać, że  byłam świadkiem kilku sytuacji, gdzie faktycznie lepiej było nie przyznawać się, że jest się z Polski.

Wspólokator wydzierający się w środku nocy z okna, że tak się bawią i chleją Polacy za granicą, później wyrzygał się przez okno, znajomi rzucający pety z balkonu na przechodniów, czy agresywni imprezowicze atakujący ochronę hotelu, która grzecznie prosiła o ściszenie muzyki o 2:00 w nocy.

Niestety zawsze znajdzie się odsetek idiotów, którzy przez swoje kretyńskie zachowanie kreują negatywny wizerunek. I tak oto na tej podstawie tworzą się stereotypy, które są podstawą do budowania opinii na temat ogółu.

O polskiej emigracji mówią różnie, ale najcześciej słyszy się, że Polacy hałasują, piją, nie integrują się, mają problemy z komunikajcą w jakimkolwiek języku obcym, nie potrafią poruszać się na drogach zgodnie z zasadami ruchu, nie wiedzą też jak poprawnie parkować samochód.

3 lata temu pewien kontrowersyjny polityk, przywódca Partii Wolności, Geert Wilders, założyl stronę internetową, na której można było składać skargi na obywateli z Europy Środkowo-Wchodniej. Wchodząc na stronę można było przeczytać “Masz problemy z obywatelami Europy Środkowo-Wschodniej? Straciłeś może pracę przez Polaka, Rumuna, Bułgara czy innego mieszkańca Środkowo-Wchodniej Europy? Chcemy to usłyszeć” Sam Wilders chwalił się, że strona cieszyła się popularnościa wśród Holendrów i chętnie korzystali z formularza, by zamanifestować nienawiść wobec nieokrzesanych Europejczyków z postkomunistycznych krajów.

Wilders i jego partia znani są ze swoich ksenofobicznych poglądów, zreszą na tym opiera się cała polityka ugrupowania. Dawniej wieszali psy na muzułmanach, później Polakach, teraz zbijają głosy na problemie syryjskich imigrantów. Na ich stronie głównej aktualnie promują akcję “Zamknąć granice”, w której zachęcają do poparcia i podpisania się pod kolejną kretyńską pseudo-petycją.

Przykładów na to, że Holendrzy nie przepadają za obywatelami Unii Europejskiej, którzy posiadają polski paszport jest naprawdę sporo.

Pamiętam jak parę lat temu poszłam do jednej z holenderksich agencji pracy Randstasd. Pierwsze pytanie, które zadali mi to skąd jestem, po czym, już nie pytając mnie o kwalifikacje, usłyszałam, że nie mają pracy dla Polaków. Z kolei moja koleżanka, która pracje dla Adecco została zmieszana z błotem przez jednego z ich pracowników, właśnie po tym jak dowiedział, się, że ta jest Polką. Zrobiła sę afera, ksenofob stracił pracę, ale kosztowało ją to trochę łez, stresu i czasu na wypisywanie skarg.

Nieraz zdarzyło mi się, że Holendrzy na hasło “jestem w Polski” zmieniali kompletnie ton rozmowy i automatycznie stawali się mniej przyjaźni. Nie twierdzę, że takie sytuacje mają miejsce na każdym kroku, ale jednak zdarzaja sie.

Nie mogę tutaj nie przytoczyć legendarnego tekstu, który padł z ust jednego supervisora firmy, która w większości zatrudniała Polaków, Otwarcie przyznał, że Polacy są dla niego jak pizza, bo można ich tak łatwo zamówić jak pizze na telefon.

Na pocieszenie dodam, że Holendrzy nie tylko nie lubią Polaków, mają także alergię Rumunów, Bułgarów, Turków, Marokańców i ogólnie wyznawócw islamu.

Nie ukrywam, że sposób oceniania innych przez pryzmat stereotypów jest w pewnym sensie krzywdzący(pisałam o tym kiedyś a propos nagonki na muzułmanów (/zobacz wpis/) czasem irytująćy, a na dłuższą metę bywa to męczące, bo ileż można tego słuchać.

Ja jednak wychodzę z założenia i wszystkim polecam takie podejście, że stereotypami przjemować się nie należy. Lepiej machnąć na to ręką i się z tego pośmiać, bo w końcu utartych schemtaów i uproszczeń zakorzenionych w ludzkich umysłach nie da się zlikwidować.

Cóż, jakkolwiek by na to nie spojrzeć, walka ze stereotypami to walka z wiatrakami.

2 komentarze

  • 5 rzeczy, których nie lubię w Holandii | malvibee 29 października 2015 at 23:15

    […] tym, o tym pisałam już ostatnio(kto nie czytał kliknąć tutaj), że Holendrzy nie przepadają za obcokrajowcami. Wielu z nich swoją antypatię i niechęć lubi […]

    Reply
  • Najbrzydsze miasto, w którym mieszkałam | malvibee 18 grudnia 2015 at 07:54

    […] żeby odpocząć od patologicznego towarzystwa w domkach letniskowych(o tym towarzystkie pisałam tutaj) siedzieliśmy i planowaliśmy wyjazd do Kanady, który, jak wiecie, do skutku nie doszedł. Czasem […]

    Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.