Popijam czerwone wino w jednej z nadmorskich knajp. Jest ciepłe marcowe popołudnie, słońce powoli chyli się ku zachodowi malując na złoto spokojne wody Morza Egejskiego. Delikatny szum morza i jazzowa muzyka w tle umilają mi chwilę beztroskiego lenistwa. Mimo że nie jestem fanem jazzu to jednak ta muzyka idealnie wpisuje się w ten spokojny, senny klimat pozasezonowego okresu. Mam wrażenie, że jestem jedynym turystą w mieście. Pusta plaża, puste knajpy i restauracje, puste hotele. Stoliki rozstawione tuż przy brzegu czekają na gorący sezon.

 

Bodrum poza sezonem Bodrum poza sezonem, marzec Bodrum poza sezonem, nadmorskie restauracje

 

Nigdy nie byłam w Bodrum w gorącym sezonie, ale wyobrażam sobie tłumy turystów okupujących wszystkie ławki w porcie, a spacer promenadą wygląda być może jak spacer po alei Istiklal, ale za to Bodrum poza sezonem to jak raj na ziemi.

Sprzedawcy poza sezonem są nadzwyczaj leniwi więc nie naganiają, nie próbują namawiać do kupna czegokolwiek. Wolą spędzać czas na pogawędkach, sącząc herbatę i wygrzewając się w wiosennym słońcu.

 

Czy można wymarzyć sobie lepsze miejsce na ucieczkę?

 

Kwintesencją dnia w portowych miastach jest zachód słońca na tle masztów. Zamiast wiec zamawiać kolejną lampkę winę, ruszam w stronę portu. Mam jakieś 15 minut spaceru. Wracam wąskimi uliczkami, ozdobionymi biało-niebieskimi niskimi budynkami. Mam wrażenie, że aktualnie o tej porze roku po Bodrum pląta się więcej psów niż samych mieszkańców. Mimo że psy zawsze wzbudzają we mnie lęk to jednak w Turcji łatwiej się mi z nimi oswoić. Rzadko kiedy zwracają uwagę na przechodniów. Zazwyczaj wylegują się gdzieś po kątach zupełnie ignorując to, co dzieje się wokół nich.

 

Bodrum, nad morzem Egejskim Bodrum, Morze Egejskie ulice Bodrum ulice Bodrum

 

Kocham miasta portowe i zapach morza, bo kojarzą mi się z przygodą, z wolnością, z pokonywaniem strachu przed wyruszeniem w nieznane.

Uwielbiam ten moment kiedy blask zachodzącego słońca przebija się przez maszty, które jeszcze bardziej intensywnie obijają się w złoto-pomarańczowej wodzie. Jest w tym całym spektaklu coś niesamowicie inspirującego, coś co sprawia, że powrót do hotelu obsesyjnie obraca się wokół myśli, że byłoby tak pięknie mieć możliwość oglądania takich zachodów słońca każdego dnia, niekoniecznie tylko kilka razy w roku.

Wiem, że nawet jeśli nie stanie się to jutro ani nawet w tym roku to i tak jestem bliżej niż kiedykolwiek realizacji tego planu.

 

Zachód słońca w Bodrum Zachód słońca w porcie, Bodrum Zachód słońca w Bodrum, marina Zachód słońca w Bodrum

 

Mój hotel znajduje się w spokojnej okolicy. Nie ma wokół barów, sklepów ani trasy spacerowej. Zlokalizowany jest przy bocznej uliczce, nawet nieasfaltowanej. Okolica przypomina mi bardziej wioskę, ale podoba mi się ten klimat biało-niebieskich domków, lekko wyboistych chodników, wąskich uliczek i zielonych wzgórz.

 

Bodrum marina Bodrum, nad Morzem Egejskim Bodrum, Turcja Bodrum, spacer promenadą

 

Mam za sobą nieprzespaną noc w Stambule i pobudkę o 5 rano na poranny lot. Mimo to nie czuję zmęczenia. Czuję za to wewnętrzny spokój i zadowolenie. Mam wrażenie, że życie nigdy nie było łatwiejsze niż dzisiaj.

Bo dzisiaj tak łatwo można „przenosić” się w czasie. Jeszcze wczoraj zmarznięta w zimowej kurtce taszczyłam walizkę na amsterdamskie lotnisko a już dziś, przy 20 stopniowej temperaturze spacerując promenadą nad Morzem Egejskim, łapałam pierwszą tegoroczną opaleniznę.

I kto mi powie, że życie nie jest piękne?

 

Otwieram okno, gaszę światło i kładę się na łóżko. Jest ciepły spokojny wieczór. Wsłuchuję się w odgłosy dobiegające z zewnątrz. Co jakiś czas odzywają się nocne ptaki a tuż za oknem koncertują świerszcze. Te dźwięki przypominają mi czasy z dzieciństwa i beztroskie wakacje.

Tak właśnie brzmi lato.

Tak właśnie wyobrażam sobie raj.

 

05.03.2019

—————–

Więcej o Bodrum i o zabytkach we vlogu:

 

No Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.